| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
RSS
środa, 18 lipca 2018

 

 

Kolejny film z serii teatr telewizji przedstawia. W domu pewnej polityczki z partii opozycyjnej zbierają się goście, by uczcić jej awans do gabinetu cieni. Ma zostać ministrem zdrowia. Pracowita i wybitna jak się wydaje działaczka szykuje kolację dla kilku swoich najbliższych przyjaciół. Do kolacji nie dojdzie, bo zanim to nastąpi na jaw wyjdzie kilka spraw, które zburzą życie wszystkich, no może prawie wszystkich obecnych. Domino poruszy mąż gospodyni, który ma do zakomunikowania dwie rzeczy: pierwszą jest to, że jest śmiertelnie chory. Ale nie to najbardziej wstrząśnie żoną i gośćmi. Dopiero druga rzecz całkowicie zmieni wszystko. Film w typie "Rzezi" Romana Polańskiego czy "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie" Paulo Genovese, kameralny i bardzo krótki, zawiera w sobie niezły ładunek emocji, pozerstwa i kpiny z zadęcia naukowców. Do tego świetne aktorstwo: gospodynię zagrała Kristin Scott Thomas, jedną z przyjaciółek Patricia Clarkson, w rolę rozhisteryzowanego mściciela wcielił się znakomity Cilian Murphy. Warte zauważenia są też role dwóch starszych panów: Bruno Ganz i Timothy Spall w rolach małżonków. Film z 2017 roku w reżyserii Sally Potter trwa zaledwie godzinę i dziesięć minut ale dobrze się ogląda, choć daleko mu do tych dwóch, które wymieniłam wcześniej.

16:20, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 lipca 2018

 

 

Debiut autora powieści kryminalnych podpisanego Robert Galbraith nie wzbudził zbytniego entuzjazmu. Owszem, pierwsza książka trzytomowej serii o detektywie o osobliwym imieniu Cormoran Strike tym, którzy ją kupili nawet się spodobała. Szał na tę trylogię nastąpił dopiero, gdy okazało się, że pod pseudonimem Robert Galbraith kryje się nie kto inny jak J.K. Rowling czyli autorka cyklu o Harrym Potterze. I oczywiście twórcy filmowi skorzystali z okazji i zrealizowali całość w niezbyt długim serialu, który jest sprawnie zrealizowaną i bardzo sympatyczną ekranizacją całości. Główny bohater jest samotnym mężczyzną, którego nieźle poharatało życie - w sensie dosłownym również, bo podczas służby wojskowej w Afganistanie stracił nogę. Prowadzi prywatną praktykę detektywistyczną, a opowieść zaczyna się w momencie, gdy pojawia się u niego nowa sekretarka Robin. Dziewczyna okazuje sie sprawna, inteligentna i ma ambicje. Natychmiast znajduje swoje miejsce i przy pomocy Cormorana rozwija się, a także pomaga rozwinąć się tej maleńkiej firmie. Na ekranie oglądamy jak rozwiązują wspólnie trzy sprawy (każda z jednej książki Galbraitha) okraszone wspólnym powolnym dogadywaniem się. Robin jest otwarta, Cormoran wycofany ale sympatyczny. Grają słabo znani u nas, choć z niezłym dorobkiem: Tom Burke i Holliday Grainger. Fajnie się to ogląda, ale równie szybko zapomina. Akurat na letnie wieczory.

11:32, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 lipca 2018

 

Filmy oparte na powieściach Dana Browna oglądam z kilku powodów. Przede wszystkim lubię książki, które pomimo schematów mają szybką, pełną zwrotów akcję, zawsze dzieją się w innym miejscu na świecie (do tej pory Rzym "Anioły i demony", Paryż "Kod Leonarda" i Waszyngton "Zaginiony symbol"), opierają się na jakichś spiskowych teoriach i mają fajnego bohatera. A realizatorzy na dokładkę zatrudnili do głównej roli całego cyklu cudownego zawsze i wszędzie Toma Hanksa, za co im wieczna chwała. I on sam wystarczy za powód do obejrzenia każdego filmu cyklu. Ten "odcinek" z 2016 wyreżyserowany jak wcześniejsze przez Rona Howarda, jest równie dobrze zrealizowany, co poprzednie, a realizacja we Florencji, Wenecji i Stambule powoduje, że jest bardzo wakacyjna. Tym razem mamy do czynienia z szaleńcem, który za pomocą patogenu chce wykończyć połowę ludzkości, by ratować ziemię przed przeludnieniem. Patogen ukrywa w takim miejscu, które może odkryć wyłącznie profesor Robert Langdon, bo jest przecież najlepszym na świecie specjalistą od historyczno-literackich zagadek. Tym razem idziemy tropem Dantego i jego piekła, a profesorowi towarzyszy wiele dobrych i złych postaci, w tym dwie interesujące kobiety. Grają, poza Hanksem, m. in. Felicity Jones, Omar Sy ("Nietykalni") i Sidse Babett Knudsen (duńska aktorka znana z takich serialu jak "Westworld" czy "Rząd")
Montażowo film jest niezły, trzyma w napięciu, zdjęcia dwóch cudownych miast włoskich pozwalają pomarzyć o wakacjach. I wszystko byłoby świetnie gdyby nie to, że patrząc na głównego złego w tym filmie miałam nieodparte wrażenie, że patrzę na Borysa Szyca.

 

 

11:35, scoutek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 czerwca 2018

 

 

To film, który zostaje w oczach. I w uszach. W głowie natomiast pozostają poszczególne obrazki, które trochę nielogicznie, chwilami bez wyjaśnienia, przeskakując w czasie i przestrzeni, opowiadają o miłości muzyka do pieśniarki. I nawzajem. Rzecz dzieje się na przestrzeni kilkunastu lat, a zaczyna się od tego, że dwójka zapaleńców w koszmarnych warunkach powojennej Polski (mamy 1949 rok) chce stworzyć zespół śpiewno - taneczny, oparty na utworach ludowych. Pierwowzorem filmowego "Mazurka" jest oczywiście "Mazowsze". Widzimy poszukiwania materiałów muzycznych wśród ludu, obserwujemy casting do zespołu, naukę śpiewu i tańca. Tak się zaczyna ta historia, której dalsze dzieje rozgrywają się w różnych miejscach Europy, a koniec dopełnia się tam, gdzie był jej początek. Zostaje w oczach i uszach, bo najpiękniejsze elementy tego filmu to zdjęcia i muzyka. Fascynująca jest też gra głównych aktorów: Joanny Kulig i Tomasza Kota. Zwłaszcza on, daleki, nieodgadniony, nieobecny przyciąga uwagę widza. Towarzyszą im m.in. Agata Kulesza, Borys Szyc i Adam Woronowicz. Tegoroczny obraz Pawła Pawlikowskiego (laureata Oscara za "Idę") niestety nie zostawił w mojej głowie i sercu zbyt głębokiego śladu. Jest zbyt poszarpany, zbyt płytko ślizga się po powierzchni, każąc widzowi zbyt dużo sobie wyobrażać. Warto obejrzeć, bo nie jest to głupia historia o trudnej miłości w czasach bardzo skomplikowanych.

16:50, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 czerwca 2018

 

 

I znowu wszystkiemu winien "R". To on mi powiedział o spin-offie serialu, o którym pisałam w październiku 2014 roku i który bardzo mi się podobał. Z "Żony idealnej"  twórcy "The Good Fight"  (tytuł oryginalny) wzięli przede wszystkim jedną bohaterkę, Diane Lockhart, oraz kilka innych postaci, w tym Luccę i Marissę. Dołożyli chrześniaczkę Diane, Maię, i wokół nich skonstruowali opowieść. Rok po tym jak skończyła się akcja tamtego serialu, Diane przenosi się do nowej kancelarii. Tym razem "czarnej", co pozwala twórcom wzbogacić problematykę o sprawy rasowe. Do tego dochodzi wiele akcentów politycznych, bohaterowie nie kryją swoich sympatii, a właściwie antypatii do aktualnego prezydenta USA. Donald Trump jest zresztą motorem pewnych posunięć wspólników kancelarii, obserwujemy też reakcje firm, ich zarządów i zwykłych ludzi na to, kto stoi na czele państwa, Postacie fajne, intryga niezła, zarówno ta wewnątrz każdego odcinka, jak i całościowa. Poza Christine Baranski w roli Diane i wielu Afroamerykańskich mało znanych aktorów, pojawiają się znowu w epizodach: Gary Cole w roli męża Diane, Mchael J. Fox, Matthew Perry, Mamie Gummer, cudowna Carrie Preston w roli zwariowanej adwokat Elsbeth Tascioni, Louis Gossett jr, Kevin Pollak, Jane Alexander i wielu innych. Bardzo lubię filmy rozgrywające się na salach sądowych, potyczki słowne, zaskakujące rozwiązania więc jestem zadowolona. Oby tak dalej, twórcy od zeszłego roku nakręcili już dwa sezony, w pierwszym 10, w drugim 13 odcinków. Jednym z producentów znowu jest Ridley Scott. Fajna rozrywka, polecam. I czekam na dalsze sezony.

A Tobie "R" znowu bardzo dziękuję. Jak coś masz zawsze podrzucaj.

16:03, scoutek
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 czerwca 2018

 

 

No więc zawiodłam się. Komedie francuskie prawie zawsze mnie bawią, nawet te oglądane wielokrotnie. Od Louisa de Funesa zaczynając przez Fernandela, Pierre'a Richarda (uwielbiam jego "Blondyna w czarnym bucie" i jego wersję "Pechowca") do Dany'ego Boona. Ten ostatni zresztą bawił mnie najbardziej, o czym już pisałam. Poprzedni film duetu Oliver Nakache & Eric Toledano, wielokrotnie nagradzani "Nietykalni", także nieźle mnie rozbawił. Niestety ta historia, zrealizowana przez ten duet w 2017 roku, opowiadająca o perypetiach właściciela firmy weddingowej czyli po polsku organizatora ślubów i wesel, bardzo mnie rozczarowała. Poza świetnym pomysłem umieszczenia akcji w centrum chaosu podobało mi się jeszcze tylko kilka rzeczy. Film jest przegadany, każdy każdemu wszystko tłumaczy po piętnaście razy. Najwięcej, rzecz jasna, ma do gadania właściciel firmy organizującej wesele. Max (w tej roli Jean-Pierre Bacri) jest już 30 lat w branży, myśli o emeryturze, ma problemy z żoną, nie daje mu żyć kochanka, ma kłopoty z personelem i wszystko kumuluje się wokół niego w czasie wesela w pięknym pałacyku, wśród wystrojonych gości, braku prądu, kontrolą urzędu ds. zatrudnienia (Max chce ukryć zatrudnionych na czarno), odpalanych sztucznych ogni i muzyce zagranej na żywo przez obsługujących. Te dwa ostatnie elementy są zresztą najbardziej udanymi fragmentami filmu i gdyby nie one, to w ogóle żałowałabym, że poszłam do kina.

14:32, scoutek
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 czerwca 2018

 

 

 

Zwykło się uważać serial za gorszy gatunek filmowy i do pewnego momentu tzw. wybitni aktorzy czy reżyserzy się do tego typu realizacji nie zabierali. Na szczęście zaczęło się to zmieniać, bo prawdziwi artyści zrozumieli, że to daje im większe pole do popisu, większe możliwości i większą popularność. Czasem tacy reżyserzy jak Agnieszka Holland czy bracia Tony i Ridley Scott biorą się za pojedyncze odcinki serialu (bracia zresztą produkowali wiele różnych seriali), ale czasem nad całością czuwa jedna osoba. I w tym przypadku właśnie tak jest. Powstało tak magiczne dzieło, którego akcja rozgrywa się w urokliwych plenerach Nowej Zelandii wyreżyserowane przez Jane Campion, że trudno się oderwać. Mówię tu o pierwszym, sześcioodcinkowym sezonie serialu z 2013 roku, którego główna bohaterka to Robin, detektyw, która po latach przyjeżdża do Laketop do umierającej na raka matki i pomaga miejscowej policji w poszukiwaniu zaginionej 12-letniej córki bandziora. Dziewczynka jest w piątym miesiącu ciąży i nikt nie wie kto jest ojcem dziecka. Właściwie wszyscy napotkani ludzie są dziwni, każdy niesie własną tajemnicę co jeszcze bardziej mąci i tak mocno zagmatwany obraz. Poza skorumpowaną policją, bandziorami zajmującymi się produkcją narkotyków oraz dziwnymi mieszkańcami, w okolicy pojawia się tajemnicza GJ, kobieta prorok, skupiająca wokół siebie same wyznawczynie. Klimat, scenografia i muzyka powodują, że serial ogląda się z zapartym tchem, mimo okrutnych i okropnych ludzi i ich obrzydliwych charakterów. Moją sympatię budzi - poza Tui - zaledwie kilkoro z nich, choć w jednym przypadku wrażenie jest złudne. Robin i Johnno to najbardziej pozytywne postacie, a miłość Johnno jest po prostu rozczulająca. Do tego wszystkiego Jane Campion zatrudniła świetnych aktorów, z ulubioną swoją Holly Hunter w roli GJ, której towarzyszą m.in. Elisabeth Moss (znana z rewelacyjnej "Opowieści podręcznej"), Peter Mullan, Thomas M. Wright, David Wenham i in.

11:57, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 maja 2018

 

 

Kolejny serial i kolejny polecony przez "R". Tym razem nie bardzo trafił w moją wrażliwość, ale serial obejrzałam i w sumie nie żałuję. 8 odcinków po 40 minut to nie jest znowu tak źle, tym bardziej, że jest zrobiony przez Duńczyków, więc przez to nieco oryginalny. Okolice mojego ulubionego mostu nad Sundem pokazane są inaczej niż gdzie indziej, bo akcja dzieje się w postapokaliptycznych czasach, gdy część ludzkości wyginęła wykończona tajemniczym wirusem spadającym wraz z tytułowym deszczem. Ocalali nieliczni błąkają się po okolicy, oprócz pary głównych bohaterów, którzy sześć lat przebywali w schronie. Na szczęście tylko przez pierwszy odcinek. Rodzeństwo Simone i Rasmus zostali tam zamknięci przez ojca, jednego z twórców tajemniczego wirusa. To zalążek intrygi. Niestety, mam uczucie, że scenarzyści poza tym nie bardzo wiedzieli co chcą opowiedzieć, bo całość nie trzyma się żadnych ram i sprawia wrażenie jakby twórcy wymyślali na bieżąco co ma się wydarzyć dalej. I to po obejrzeniu nakręconego wcześniej materiału. Rodzeństwo po tym, jak skończyło im się jedzenie, postanawia wyjść na zewnątrz i teraz zaczynają się przygody właściwe. Polegają głównie na ganianiu się z innymi po okolicznych lasach, szukaniu jedzenia oraz przede wszystkim poszukiwaniu ojca, który może ich uratuje. Dołącza do nich grupka ocaleńców i to dla wzajemnych relacji panujących w grupie warto zobaczyć całość. Każdy z nich ma jakąś przeszłość, wiążą ich uczucia i te dobre i złe, ale grupa staje się sympatyczna, lojalna i coraz bardziej zgrana. Mimo zagrożeń starają się wspierać, choć tak jak pisałam wcześniej twórcy wymyślają historie na bieżąco. Aktorzy występujący w serialu są mało znani, ja skojarzyłam wyłącznie Mikkela Boe Folsgaarda, którego widziałam w "Kochanku królowej". Nie wiem, czy zdecyduję się obejrzeć sezon drugi (jeśli powstanie), chyba poproszę "R", żeby zobaczył najpierw i stwierdził, czy jest lepiej. Może też być tragicznie. Czego ani "R" ani sobie ani innym widzom, rzecz jasna, nie życzę.

15:18, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 maja 2018

 

 

 

Michael C. Hall jest znany ze swoich ról w dwóch znakomitych amerykańskich serialach. W serialu "6 stóp pod ziemią" grał geja, jednego z braci prowadzących rodzinny zakład pogrzebowy. Natomiast w "Dexterze" wcielił się w główną postać specjalisty policyjnego zajmującego się śladami krwi na miejscach zbrodni. Po godzinach natomiast był seryjnym mordercą. Teraz nareszcie sięgnął po rolę ojca szukającego zaginionej córki. Krótki, zaledwie ośmioodcinkowy, zaczyna się rok po śmierci żony głównego bohatera Toma. Kardiochirurg samotnie wychowuje dwie córki, nastolatki, mieszka na ogrodzonym dosyć ekskluzywnym osiedlu, spotyka się z rozwiedzioną sąsiadką policjantką Sophie (Amanda Abbington znana z roli Mary w "Sherlocku"). Pewnego wieczoru starsza z córek, Jenny, idzie na imprezę, z której nie wraca. Nie wraca także jej chłopak Chris, którego ciało zostaje znalezione kilka dni pozniej. Tom od początku intensywnie poszukuje Jenny, prowadząc własne śledztwo i powoli odkrywając tajemnice swojej zmarłej żony. Wszystko obraca się na tym zamkniętym osiedlu, wśród dosyć wąskiej grupy osób a jednak odkrycie tajemnicy sprawia pewną trudność. Bardzo gęsta intryga, niezłe tempo, świetne mylenie tropów i zaskakujące zakończenie. To charakteryzuje książki Harlana Cobena, na podstawie jednej z nich oparto scenariusz. Podobało mi się, wciągnęło i obejrzałam prawie hurtem. Męczyło mnie jedynie nieustanne bieganie wszystkich oraz niezły brytyjski akcent tego amerykańskiego aktora. Warto. 

16:28, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 maja 2018

 

 

Poprzedni film Paula Genovese, o którym całkiem niedawno pisałam, bardzo mi się podobał. Dlatego tez do najnowszego sięgnęłam przy pierwszej nadarzającej się okazji. I to była godzina czterdzieści pięć minut ciekawie spędzonego czasu. W poprzednim filmie (mówię o "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie") bohaterowie rozmawiają ze sobą przy kolacji, jest to grupa mała, dosyć zamknięta i wszyscy się znają. W tym nowym filmie bohaterowie też rozmawiają, ale każdy osobno i tylko z jedną, główną postacią. Uomo - tak nazwano głównego bohatera na liście płac - siedzi w knajpce o nazwie "The Place" i tam przyjmuje interesantów. Każdy z nich ma swoje potrzeby, marzenia i z nich zwierza się Mężczyźnie, a on pomaga im je spełnić. Ciekawa koncepcja, intrygujące rozwiązania oraz ryzykowne pomysły. A także chwila zastanowienia - co jesteśmy w stanie poświęcić, do czego jesteśmy zdolni by nasze marzenia się spełniły. Na co bylibyśmy gotowi chcąc odzyskać wzrok? Lub czy jesteśmy w stanie zabić obce dziecko, by uratować własne? To i kilka jeszcze innych dylematów Uomo stawia przed swoimi rozmówcami zawsze pozostawiając im prawo wyboru i możliwość wycofania się z zawartego układu. Bardzo dobry, przemyślany film, zrealizowany  w 2017 roku bez wielkiego rozmachu.

12:51, scoutek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44