| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
RSS
czwartek, 13 grudnia 2018

 

 

Obrodziło serialami, więcej ich oglądam z kilku powodów. Bo lubię w pakiecie, bo trwają dłużej niż zwykły film fabularny i do tego teraz z wielu powodów mam więcej czasu na takie ekstrawagancje. Pierwszy serial polski zrealizowany dla Netflixa w  reżyserii m. in. Agnieszki Holland i Kasi Adamik jest dziwny. Niby fajny, niby intrygujący ale... Troszkę za dużo pary poszło w gwizdek, ale generalnie jest co oglądać i na czym się skupić. I warto po niego sięgnąć. Akcja toczy się w Polsce roku 2003, ale nie jest to ta Polska, którą dobrze znamy. To czas dyktatury Partii i SB. Przed laty, właśnie w tytułowym 1983 roku nastąpiła seria zamachów terrorystycznych, w wyniku których zginęło bardzo dużo ludzi, a Partia by chronić naród przejęła władzę i sprawuje ją do teraz. Związek Radziecki się nie rozpadł a w USA rządzi Al Gore. A w Polsce jak to w Polsce powstaje opozycja, która walczy o wolność. Taki naród, nie daje się do końca zabić, stłamsić i wykończyć. Serial naszpikowany jest aluzjami, twórcy puszczają oko do widza prawie w każdym momencie. Inteligentny widz łapie wszystko i dobrze się bawi, ale mnie przeszkadzały wygłaszane teksty, sentencje zbyt ostentacyjne, sztuczne i nie zagrane, a właśnie wygłaszane. I nie pomaga w tym znakomita obsada, grają świetni jak zwykle Robert Więckiewicz, Andrzej Chyra, Mirosław Zbrojewicz,Ewa Błaszczyk, Wojciech Kalarus, strasznie drewniana Edyta Olszówka, Agnieszka Glińska, Grzegorz Wons, Wiktor Zborowski oraz wielu młodych z Maciejem Musiałem, Agnieszką Żulewską, Zofią Wichłacz i Michaliną Olszańską na czele. Warto, ma potencjał i ciekawe w jakim kierunku to wszystko się potoczy. 

16:00, scoutek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 grudnia 2018

 

 

Żyjemy coraz dłużej i coraz dłużej jesteśmy aktywni. Pracujemy, jeździmy po świecie, spełniamy swoje marzenia, wypełniamy życie różnymi atrakcjami. Nawet gdy mamy już bardzo dużo lat i kłopoty ze zdrowiem ciągle próbujemy. Czasem z sukcesami, czasem z problemami. Pojawiają się filmy fabularne o tematyce mocno dojrzałych, taki był np. "Nasze noce" z Jane Fondą i Robertem Redfordem. Był już serial o problemach starszych kobiet ("Grace i Frankie"), teraz pojawiło się to cudo. Zabawna, ironiczna opowieść o dwóch mocno dojrzałych panach. Jeden - Sandy Kominsky - jest wieokrotnie rozwiedzionym, obecnie samotnym aktorem, który na stare lata prowadzi szkołę aktorską i mamy okazję spojrzeć na naukę warsztatu od kuchni. Drugi - Norman Newlander - jest jego przyjacielem i agentem, ale właśnie został wdowcem i nie potrafi się z tym pogodzić. Obaj mają córki i różne wynikające z tego problemy. A także, co jasne, mają problemy ze zdrowiem i związane z tym perypetie są podane jasno i klarownie. Jak dodam, że w głównych rolach występują Michael Douglas i Alan Arkin to właściwie mogę na tym skończyć. Obaj gwarantują niezły poziom. Pojawiają się inni bardzo znani aktorzy od Elliota Goulda (grającego siebie) do Danny de Vito w roli lekarza urologa. Albo Jay Leno w roli pogrzebowego mistrza ceremonii. Młodszych również nie brakuje, zwariowaną córkę Normana zagrała Lisa Edelstein, znana z serialu "House". Generalnie świetny serial z dystansem traktujący problemy ludzi w bardzo zaawansowanym wieku. Polecam.

13:09, scoutek
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 listopada 2018

 

 

Znowu polecono mi serial i obejrzałam go prawie cięgiem. Po pierwsze niezbyt długi, zaledwie 6 godzinnych odcinków, a po drugie naprawdę trzyma w napięciu. Były żołnierz a obecnie policjant, David Budd, weteran z Afganistanu, z wstrząsem pourazowym, do którego się zresztą nie przyznaje, wraca sobie z dziećmi pociągiem do domu w Londynie. Wyostrzony zmysł obserwacji powoduje, że pewne zachowania pasażera oraz obsługi pociągu powodują jego reakcję, za którą są już tylko negocjacje z zamachowcem. Akcja jest na tyle ryzykowna i niebezpieczna, że po wszystkim David awansuje i zostaje ochroniarzem minister spraw wewnętrznych. Obserwujemy więc ciężką, trudną i niewdzięczną pracę policji i ochroniarzy na przykładzie Budda, profesjonalisty z problemami osobistymi. A w tle wojna polityków o wpływy i stołki. Świetnie zarysowana fabuła, niezła intryga, trzymające w napięciu sytuacje, szczególnie sceny zamachów oraz ostatnie pół godziny ostatniego odcinka powodują, że serial ogląda się szybko i na wstrzymanym oddechu. Do tego naprawdę fantastyczna rola głównego bohatera wykreowana przez Richarda Maddena (znanego choćby z seriali "Gra o tron" czy "Mr Robot"). Budd jest bardzo osobny, wyalienowany, samotny, skuteczny i nieustępliwy, ale bywa ciepły, a w układzie z byłą żoną i dziećmi fantastycznie przyjazny. Mam nadzieję, że dalszy ciąg serialu nastąpi, bo dobry początek już jest. Podobało mi się.

15:30, scoutek
Link Komentarze (1) »
piątek, 16 listopada 2018

 

 

Czyta się to świetnie, ogląda jeszcze lepiej, towarzyszą nam bowiem fantastyczne zdjęcia i nastrojowa muzyka. Tym razem serial polecam miłośnikom romantycznych przygód, pięknych zdjęć, cudownej spełnionej miłości i seksu. Oparty na cyklu powieści Diany Gabaldon o Claire Randall, która dziwnym trafem z roku 1946 przenosi się w czasie do Szkocji dwieście lat wcześniej. Do czasu buntu Szkotów i bitwy pod Culloden. Czasów znanych z kart powieści "Porwany za młodu". Życie w obu epokach przynosi bohaterce oraz nam pełno niesamowitych przeżyć, brutalnych i okrutnych, owiniętych szczerą przyjaznią i miłością. Historie rozgrywają się na wrzosowiskach Szkocji, na dworze królewskim w Paryżu, na statkach płynących do Indii Zachodnich oraz wreszcie w Ameryce Północnej tuz przed wojną secesyjną. Do tego mamy naprawdę cudownych nieznanych bliżej aktorów. Claire Randall w wykonaniu Caitriony Balfe jest przekonująco mądra, w obu epokach jest na swoim miejscu. Pyskata ale i taktowna, mądra i uważna. Początkowo bardzo rozdarta między swoimi dwoma mężczyznami i światami, ale też potem gotowa do największych poświęceń w imię wielkiej miłości. W roli Jamiego Frasera widzimy młodego Sama Heughana, przystojnego, wysportowanego i wzruszającego w swych uczuciach buntownika, którego fantastyczny szkocki akcent robi wrażenie. W dwóch pierwszych sezonach serialu pojawia się jeszcze rewelacyjny Tobias Menzies, który gra dwie role: współczesnego męża Claire, Franka Randalla i jego przodka Czarnego Jacka Wolverina Randalla. W tej drugiej roli zapada w pamięć, bo to postać na wskroś zła, przesiąknięta okrucieństwem i walką z własnymi słabościami. Mnie ujął bardzo oszczędną grą i nieprawdopodobną mimiką, zwłaszcza w scenach walki i w odcinku, w którym chce złamać Jamiego. Okrucieństwo w jego wydaniu jest przejmujące, widać jednak schowanego głęboko w środku zagubionego człowieka. Serial powstaje od 2014 roku, najlepszy jest pierwszy sezon, to 16 prawie godzinnych odcinków, ale dalej tez trzyma poziom. W tej chwili pojawia się właśnie czwarty sezon, myślę, że nie ostatni. Czasem historia toczy się w dwóch narracjach, bo i tu i przed 200 laty, ale wszystko się ładnie ze sobą wiąże i splata. Jednym słowem: uroczo, Sassenach.

13:39, scoutek
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 listopada 2018

 

 

Bardzo lubię muzykę tego zespołu, a wokalistę podziwiam od zawsze. Dlatego też prawie natychmiast poleciałam do kina, wybierając do tego seans na sali z Dolby ATMOS, co powoduje zdecydowanie poprawę odbioru muzyki. Oczywiście nie żałuję, ale... Scenariusz jest banalny, powierzchowny i przewidywalny. Żadnej głębszej treści, ślizga się po problemach, muska je zaledwie. I pełno nieścisłości biograficznych, co dziwi, bo przecież członkowie zespołu mieli wpływ na realizację. Ale za to muzycznie, filmowo i aktorsko - znakomity film w reżyserii Bryana Singera. Kolorowy i bajeczny, zrobiony z rozmachem. Cudowny montaż, świetne ujęcia, fantastyczne zdjęcia, zwłaszcza z koncertów. Live Aid z 1985 na Wembley odtworzone jak żywe i do tego prawie całe. Całe powstało i będzie dołączone jako bonus do płyt. Ale to, co przykuwa największą uwagę, to genialny Freddie. Cudownie zagrany przez prawie nieznanego Rami Maleka, którego widzowie mogą pamiętać z serialu "Pacyfik". Film trzeba zobaczyć, a dla wielbicieli muzyki i talentu zespołu i jego fenomenalnego wokalisty pozycja obowiązkowa. Koniecznie w kinie, na małym ekranie zbyt wiele się traci. 

14:42, scoutek
Link Komentarze (2) »
czwartek, 01 listopada 2018

 

 

Wszędzie były recenzje i zajawki tego serialu. I plakat z twarzą głównego bohatera. Nie można się było odczepić, to w końcu uległam i w dwa dni obejrzałam osiem odcinków polskiego serialu z tego roku. Oparta na powieści Jakuba Żulczyka pod tym samym tytułem opowieść o współczesnej Warszawie widzianej przez pryzmat życia luksusowego dilera narkotykowego. Luksusowego, bo Kuba Nitecki zaopatruje wyłącznie bogatych i wyselekcjonowanych klientów takich jak poseł czy telewizyjny celebryta. Porusza się po stolicy wypasioną furą i mieszka w ekskluzywnym apartamencie. Oczywiście kręci się wśród ciemnych typów, ale to bandziory z aspiracjami, bardziej gangsterzy niż pospolici bandyci. Trzyma się jednak na uboczu, wiele kasy kosztuje go utrzymywanie w tajemnicy swoich danych i miejsca zamieszkania, kontaktuje się z nielicznymi kontrahentami. M. in. z Jackiem, szefem miejscowej bandyterki, dla którego robi dużo, z czasem coraz więcej. Tymczasem z pudła wychodzi niejaki Dario, dawny kumpel Jacka, który na wolności chce się znowu urządzić. I zaczyna się jazda bez trzymanki. Krew leje się gęsto co świetnie pokazują zdjęcia Michała Englerta, w ogóle to chyba najmocniejszy punkt serialu. Poza obsadą. W głównej roli widzimy nie aktora, a rapera Kamila Nożyńskiego, bardzo sztywnego, programowo drewnianego. Podobno taki miał być, drażni, ale można się przyzwyczaić. Za to dwaj panowie: Robert Więckiewicz i Jan Frycz dają koncert jakich mało. Zwłaszcza ten drugi, bo do gangsterskich ról Więckiewicza przywykliśmy. Frycz jest demoniczno łysy, zimny choć chwilami w swym strasznym emploi bawi. Ta rola na pewno zostaje w głowie, bo poza tym to chyba tylko straszliwa ilość przekleństw, która chyba przebiła ilość zamieszczoną we wszystkich częściach "Psów" i "Krolla" Pasikowskiego razem wziętych. Jak macie czas to można obejrzeć, choć moim zdaniem szału nie ma. 

17:10, scoutek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 października 2018

 

 

Nie jest prosto zrobić zajmujący film o czymś, co większość widzów zna dobrze. Jeśli nie z własnych zapamiętanych obserwacji, to choćby z opowieści i z historii. Bo to jest już historia, choć tak niedawna i tak dobrze znana. Muszę zacząć od końca filmu, bo nie da się inaczej. Ale niczego nie zdradzam, znacie to, niektórzy z nas widzieli to na żywo na ekranach telewizorów. Reżyser "Whiplash" i "La la land", Damien Chazelle tym razem opowiada o pierwszym człowieku na Księżycu. I właśnie tym małym krokiem człowieka, a wielkim skokiem ludzkości 21 lipca 1969 kończy się znakomity i bardzo poruszający film zrealizowany w 2018 roku. Cała, prawie dwu i półgodzinna opowieść jest o tym, jak Neil Armstrong do tego doszedł i jak to osiągnął. Bardzo drobiazgowo, ale nie nudno realizatorzy potraktowali kolejne etapy kosmicznego wyścigu USA : ZSRR, przygotowania i przeżycia biorących w tym udział inżynierów i astronautów od 1961 roku. Do tego dodano wiele elementów z życia prywatnego Armstronga, z osobistą tragedią na samym początku drogi. Pięknie pokazano małżeństwo astronauty, zwłaszcza wsparcie żony, pełne zrozumienia i tolerancji. W roli Janet wystąpiła Claire Foy (królowa Elżbieta z serialu "The Crown"). Ryan Gosling świetnie zagrał samotnego człowieka, którego jedynym motorem działania jest ambicja i upór. Samotny, skupiony na tym co robi, chłodny, pozbawiona uczuć maszyna. Widzimy jednak, że to nieprawda. Znakomite zdjęcia i cudowna muzyka uzupełniają opowieść, a cisza towarzysząca spacerowi Neila po Księżycu powoduje niesamowite wzruszenie. Dla mnie to najpiękniejsza scena filmu, uświadamiająca widzowi jak małym pyłkiem jesteśmy i jak wiele potrafimy. Świetny film.

12:02, scoutek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 października 2018

 

 

Po polsku ta data nie brzmi dobrze, ale Norwegom też nie za zbytnio. Dla nich to data tragicznych wydarzeń z roku 2011 na wyspie Utoya, gdzie prawicowy ekstremista Anders Beivik wymordował z zimną krwią 77 osób, w większości dzieci i młodzież. Tegoroczny film Paula Greengrassa po kolei pokazuje przygotowanie Beivika do akcji, jej przebieg wraz z wysadzeniem samochodu w centrum Oslo, oraz następstwa. Część historii widzimy od strony sprawcy, część ze strony ofiar. Zimne, przemyślane przygotowania poprzedzające horror i tragedię ukazują terrorystę, którego kontakt z własną matką sprowadza się do zimnej wymiany powitania. A i to trudno nazwać zarówno kontaktem, jak i powitaniem. A potem obserwujemy jak Norwegowie radzą sobie z tym problemem i traumą po największym zamachu terrorystycznym w ich kraju. Znakomicie zrealizowany, przejmujący obraz pokazujący prawicowy ekstremizm i wielkość człowieczeństwa osądzającego mordercę. Do głównej roli reżyser zaangażował Andersa Danielsena Lie, którego postać jest chłodna i kompletnie pozbawiona emocji, poza chwilami, gdy głosi swoje credo. A ostatnia scena uświadamia mu, że naprawdę przegrał. Warto naprawdę, pomijając wszystko inne to doskonale zrealizowany dreszczowiec.

11:44, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 października 2018

 

 

Polskie. A fajne. Trafiłam przypadkiem. Zaledwie 8 odcinków po 40 minut, w tv komercyjnej do godziny dociągnięto by reklamami pewnie bez trudu. Ogląda się całkiem fajnie i z uśmiechem. Główna bohaterka właśnie wróciła do Polski z GB po kłótni z mężem, z którym postanawia się rozwieść. I traf chce jest świadkiem wydarzenia, w wyniku którego ginie kobieta. Policja uznaje to za wypadek i szybko umarza dochodzenie, ale naszej bohaterce coś nie daje spokoju i prowadzi własne śledztwo. Trafia na grupę zw. właśnie UV, która zajmuje się rozwiązywaniem nie dokończonych śledztw. Udaje jej się jeszcze do pomocy zwerbować jednego młodego policjanta i tak zaczyna się cała przygoda. Sympatyczni bohaterowie, nieskomplikowane historie opakowane osobistymi wydarzeniami i zabawnym dialogami. I fajnie zagrane przez kilkoro świetnych polskich aktorów. W głównej roli pełna uroku Marta Nieradkiewicz, a partnerują jej zabawny Sebastian Fabijański, Michał Żurawski, siostry Karolina i Paulina Chapko, rozbrajający Marek Kalita, Bartłomiej Topa czy wreszcie fantastyczna jak zawsze Agata Kulesza. I jak twierdzą inni widzowie - nawet wszystko słychać, co w polskich filmach nie jest regułą. Polecam. 

13:42, scoutek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 września 2018

 

 

Najkrótsza recenzja brzmi: samo życie. Głupi, kto uważa ten film za antyklerykalny. Wręcz przeciwnie: przy mądrej polityce księży mógłby im pomóc wygrzebać się z dna, do którego zmierzają. Jeśli ktoś twierdzi, że jest przerysowany to zgoda, ale tylko w dwóch momentach: po pogrzebie i przy ostatniej scenie. Ale miało dać kopa i dało. Reszta to czysta żywa Polska kościelna. To najgłośniejszy film roku. Może nawet dekady. Najlepszy film Wojtka Smarzowskiego. Jeden z najlepszych polskich filmów, jeśli nie najlepszy. Dzieło skończone w każdym aspekcie: scenariusza, zdjęć, montażu, muzyki, obsady... Właśnie. Obsada. Każdy tam jest znakomity. Gajos bawi i przeraża. Więckiewicz porusza. Jakubik poraża. Braciak zwala z nóg. Nic więcej nie mogę napisać, bo po pierwsze dopiero wyszłam z kina, ten film we mnie siedzi. A po drugie żadne opowieści nic nie dają. Zwiastuny również. To trzeba zobaczyć. I przeżyć. Czego nam wszystkim życzę.

17:55, scoutek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 46