RSS
niedziela, 14 stycznia 2018

 

 

To film dla widzów w wieku 50+ i to wyłącznie dla tych, którzy żyli w PRL. Żeby dobrze zrozumieć i fabułę i postacie należy także choć trochę wiedzieć kim była jego bohaterka. Widz, który jest młodszy i nie zna Michaliny Wisłockiej ani jej książki, odbierze ten film wyłącznie na poziomie komediowym. Tacy widzowie zastanawiają się pewnie nad inteligencją scenarzystów, którzy opowiadają o wydawaniu w gruncie rzeczy pruderyjnej książki jakby to był najtwardszy pornos. Ale dla widza w starszym wieku to zabawna i rzetelna opowieść o walce z ciemnotą i zacofaniem, jaką musiała stoczyć lekarka świadoma tego, co dzisiaj wiedzą wszyscy. Odkrywcy zawsze mają pod górę, a ci, którzy mają nieszablonowe życie i poglądy, poza wielką górą przed sobą, mają też inne przeszkody. Są nimi zwykle ludzka nieufność, nieuctwo, zawiść... To bardzo fajny film zrealizowany w 2017 roku, ale reżyser Maria Sadowska zdecydowała się na porozrywaną, chaotyczną narrację, która utrudnia zrozumienie wszystkich racji i problemów. Magdalena Boczarska świetnie oddała charakter swojej bohaterki, dowcipnej, inteligentnej bezpruderyjnej seksuolog, której zawsze zależało na pacjentkach i rozwiązaniu ich problemów. Te sceny - z pacjentkami - podobały mi się zresztą najbardziej. Nie podobał mi się natomiast Piotr Adamczyk w roli męża, zupełnie mi tu nie pasuje. Zachwycający był epizod cenzora, zagrany przez Artura Barcisia, trzy minuty na ekranie a kradnie całe show. Cały film pokazuje mechanizm wychodzenia z nieuctwa, walkę z prymitywnym pojmowaniem seksualności człowieka. Obawiam się, że, niestety, poprzez celowe działania i brak odpowiedniej edukacji seksualnej, zmierzamy właśnie z powrotem w ciemnotę. Oby się nie udało, czego sobie i wszystkim życzę. 

14:21, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 stycznia 2018

 

 

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie mój telefon komórkowy jest zegarkiem, notatnikiem, kalendarzem, skrzynką mailową, stoperem, czytnikiem, zbiorem empetrójek, radiem, gazetą, twitterem, facebookiem, messengerem, skype'm, kalkulatorem, mapą, aparatem fotograficznym, albumem ze zdjęciami.... Do dzwonienia służy tez oczywiście, ale gdzieś na samiutkim końcu... Dlatego też film włoskiego reżysera Paolo Genovese, zrealizowany w 2016 roku, przemówił do mnie bardzo. Uświadamia bowiem, jak bardzo ufamy temu narzędziu i jak dużo mu powierzamy. To historia bardziej teatralna niż filmowa, za oknem zaćmienie księżyca i grupa przyjaciół postanawia wspólnie zjeść kolację w mieszkaniu jednej zaprzyjaznionej pary. W sumie spotyka się siedmioro ludzi, miało być o jedną więcej, bo drugim pretekstem, poza zaćmieniem, miało być poznanie nowej partnerki jednego z grupy. Niestety, partnerka nie dociera. Zasiadają do wspólnej kolacji i po krótkim small talku obecni przy stole dochodzą do wniosku, że znają się tak długo, że nie mają przed sobą tajemnic. Pada pomysł na zabawę: każdy położy swój telefon na stół i tego wieczoru przeczyta na głos przychodzący sms, a rozmowę przeprowadzi publicznie. I tak się zaczyna odkrywanie kart. Bo jasne jest, że pewnych rzeczy nie wiedzą o nas nawet najbliżsi, a jeśli do tego się kłamie i oszukuje, to po takim szczerym wieczorze możemy nie mieć czego zbierać. No właśnie. Zakończenie jest bardzo interesujące, do przemyślenia dla widzów. Z ciekawostek: jedną z postaci gra Kasia Smutniak, Polka znana na włoskim rynku filmowym. Film polecam gorąco, to bardzo ciekawa obserwacja dzisiejszych - i nie tylko, bo przecież kłamiemy od zawsze - czasów.

12:19, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 grudnia 2017

 

 

Krótki, zaledwie 7 godzinny, westernowy serial, nakręcony świetną kamerą, ze znakomitymi zdjęciami i muzyką. Nostalgiczny i bardzo intrygujący. I Michelle Dockery (czyli serialowa Mary Crowley z Downton Abbey) wśród pustkowia okolic Santa Fe, Nowy Meksyk. Oraz Jeff Daniels w roli złego. W pewnym maleńkim miasteczku na Dzikim Zachodzie żyją same kobiety z dziećmi, bo wszyscy mężczyzni zginęli w katastrofie kopalni, w której pracowali. Kobiety biorą los swój we własne zdecydowane ręce i życie powoli wraca do normy. Ciężka, rzetelna praca zapełnia dni kobiet, pojawiają się inwestorzy, którzy chcą je wspomóc w odbudowaniu kopalni. Pojawia się także Roy Goode (świetna rola Jacka O'Connella), za którym ciągnie cała banda morderców, mają bowiem z nim sprawę do rozliczenia. Na czele bandy stoi podający się za pastora Frank Griffin, mentalny ojciec ściganego. Intryga przekonująca, charaktery znakomicie zarysowane, bez schematycznego podziału na dobrych i złych. Piękny serial zrealizowany przez Netflix w 2017. Trzeba przyznać, ze ta wypożyczalnia się stara bardzo i w ofercie ma wiele znakomitych filmów i seriali. 

10:23, scoutek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 grudnia 2017

 

 

W dzieciństwie strasznie chciałam nauczyć się rysować, niestety udało mi się wyłącznie stworzyć rysunki techniczne (za to za całą klasę), kaligrafować i wiele tego typu projektów, wymagających powtarzalnych motywów. I to mimo świetnej nauczycielki, jaką była dla mnie moja znajoma Rosjanka (właściwie Ukrainka) Lena, z którą kiedyś spędziłam całe wakacje na Krymie. Na malarstwie specjalnie się nie znam, choć oczywiście, jak na nasze pokolenie przystało, rozpoznaję malarzy i ich dzieła, odwiedziłam też w życiu parę muzeów, z muzeum van Gogha w Amsterdamie na czele. Właśnie, Vincent van Gogh. "Twój Vincent". Cudowny, malarski film. Do wymyślonej, wcale nie nudnej intrygi, użyto postaci z obrazów  van Gogha. Główny bohater szuka spadkobiercy Vincenta, bo musi mu dostarczyć ostatni list malarza i próbuje wyjaśnić okoliczności jego śmierci, a na swojej drodze spotyka ludzi, których  portrety namalował Vincent. Przy okazji dowiadujemy się, jak niewiele wiemy o jego życiu. Sam pomysł jest nieprawdopodobny, a wykonanie mistrzowskie. Fascynujące osiągnięcie polskich artystów malarzy pracujących na pracach van Gogha pod reżyserską ręką dwojga ludzi: Doroty Kobieli i Hugh Welchmana. Oprawione świetną muzyką, a w polskiej wersji językowej bohaterom głosów użyczyli znakomici  aktorzy ze Stuhrami, ojcem i synem na czele. Polecam, to naprawdę jedna z najpiękniejszych animacji jakie stworzono. I do tego to polskie dzieło, choć produkcja polsko-brytyjska. Film ten na ekrany kin trafił w tym roku i trwa zaledwie 1h 35 min. 

18:02, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 grudnia 2017

 

 

Widziałam już wiele filmów o takiej tematyce, jeden z Joanne Woodward szczególnie utkwił mi w pamięci. Ten włączyłam ze względu na odtwórczynię roli głównej, która za tę właśnie rolę dostała Oscara i oczywiście nie zawiodłam się. Dramatyczna historia z 2014 roku zrealizowana przez Richarda Glatzera i Washa Westmorelanda to opowieść o pięćdziesięcioletniej Alice Howland, pracowniku naukowym, dydaktyku, matce i żonie. Szczęśliwa, piękna, mądra kobieta zauważa u siebie problemy z pamięcią i słyszy diagnozę: Altzheimer. Reszta filmu to walka kobiety z chorobą, powolne znikanie, zapadanie się w siebie na oczach rodziny. Alice stara się jak najdłużej być sobą,  "still Alice". A Motyl to nazwa pliku w komputerze, który w krytycznej chwili ma jej pomóc... Do tego dochodzi świadomość, że ten rodzaj choroby, na jaką zapadła bohaterka, jest dziedziczna, a dzieci jest troje, a także dwoje wnuków... Bardzo ciężki, mocny film z genialną rolą Julianne Moore w roli Alice. Towarzyszy jej Alec Baldwin w roli męża, oraz Kristen Steward, Kate Bosworth i Hunter Parrish w rolach dorosłych już dzieci. Bardzo ciężki, wzruszający film, ale warto się zatrzymać i pomyśleć....                                              .

12:26, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 grudnia 2017

 

 

Razem zaczynali, mam nadzieję, że nie kończą jeszcze. Od wspólnego początku w dwóch filmach ("Obława" i "Boso w parku", potem był jeszcze "Elektryczny jezdziec") mija właśnie 51 lat. Jane Fonda i Robert Redford, to dla nich zasiadłam do tego filmu. I wam też polecam szczerze. Zmiany w wyglądzie widać rzecz jasna, ale w grze aktorskiej również zaszły zmiany. Wytrawni, dojrzali aktorzy z klasą, których ogląda się z wielką przyjemnością. Ten film w tym roku zrealizował Ritesh Batra, twórca równie ciepłego i sympatycznego "Smaku curry", o którym też pisałam. Addie Moore i Louis Waters to samotni sąsiedzi. Oboje owdowieli, dzieci ułożyły sobie po swojemu z dala od rodziców. Pewnego wieczoru Addie zjawia się u Louisa z nietypową propozycją. Otóż zaprasza go do swojego łóżka, ale od razu mówi, że nie chodzi jej o seks, a o rozmowę i wspólne zasypianie. Bo - jak mówi na wstępie - w samotności noce są najgorsze. Zaskoczony Louis potrzebuje trochę czasu, by to przemyśleć, ale następnego wieczoru pojawia się u niej z piżamą w papierowej torbie. I tak zaczyna się niezwykły związek, który dwojgu bardzo dojrzałym samotnikom daje dużo radości i wsparcia. Myślę, że tytuł oryginalny "Our souls at night" lepiej określa fabułę. Świetny, ciepły film o starości, w której - poza pomocą dzieciom - jest czas na myślenie o sobie i swoich pragnieniach, o realizacji marzeń i o tym, że wtedy człowieka już może nie obchodzić, co ludzie powiedzą....

16:08, scoutek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 listopada 2017

 

 

To serial dla wielbicieli prawdziwych, dojrzałych, bardzo znanych aktorek i aktorów. W poszukiwaniu lekkiej i przyjemnej komedii trafiłam w sieci na ten serial, a do tego zwabiło mnie nazwisko aktorki grającej jedną z dwóch tytułowych postaci. Jane Fonda, bo to o niej mowa, wciela się w rolę Grace, dystyngowanej byłej bizneswoman. A partneruje jej Lily Tomlin w roli zwariowanej artystki Frankie. Tomlin to także dobrze znana twarz amerykańskiego kina. Obie panie grają dwie żony wspólników, które całe ostatnie 40 lat musiały ze sobą się spotykać, ale nie przepadały za sobą zbytnio. Za to, jak się okazuje zaraz w pierwszych minutach pierwszego odcinka serialu, ich mężowie wręcz przeciwnie. Od 20 lat są ze sobą związani nie tylko biznesowo. I po tylu latach, u kresu swoich dni, panowie chcą zalegalizować swój związek, bo - jak mówią - wreszcie można. Wszyscy są w szoku: zdradzane przez tyle lat małżonki i dzieci, już dojrzałe na różnych etapach stabilizacji. Ponieważ panowie zamieszkali ze sobą od razu po wyjściu z szafy, panie wylądowały w wspólnym firmowym domu wakacyjnym na kalifornijskiej plaży. Perypetie całej czwórki, a także ich dorosłych dzieci, to znakomita zabawa, bo twórcy inteligentnie i ze smakiem się bawią i dają pole do popisu aktorom. Zwłaszcza, że w rolach niemęskich mężczyzn pojawiają się cudowny Martin Sheen i przezabawny Sam Waterston. Nowożeńcy i ich byłe żony utrzymują kontakt, chwilami dosyć żywy, panie pomimo zaawansowanego wieku zaczynają rozglądać za innymi i wspólnie układają sobie życie w domku na plaży. Pierwotna wrogość powoli zmienia się w piękną damską przyjazn, a potem i w erotyczny biznes, bo panie zaczynają produkcję wibratorów dla mocno dojrzałych pań z problemami z nadgarstkiem. Naprawdę bardzo dobra zabawa na niezłym poziomie, co gwarantują aktorzy. Taktowne, ale szczere, bez płaskich dowcipasów, ale jednak bardzo współczesne i wyzwolone. Bez pruderii, ze smakiem i z dystansem. I nikt się niczego nie wstydzi. Zwłaszcza wieku i związanych z tym problemów. Serial ma już trzy sezony po 13 półgodzinnych odcinków, otrzymał też wiele nominacji do nagród Emmy. Polecam.

17:35, scoutek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 listopada 2017

 

 

Broniłam się przed tym serialem bardzo. Dużo słyszałam i czytałam, w większości pozytywnych opinii. znajomi pytali czy widziałam i reagowali zdziwieniem na moje negatywne odpowiedzi. Aż nadszedł wieczór, gdy wreszcie odpaliłam pierwszy odcinek i stało się to, czego można było się spodziewać od początku. Zassało i zostałam do końca. I bardzo dobrze, że odczekałam, bo miałam krótszy czas oczekiwania na następny sezon. Serial jest znakomity, narracja prowadzona jest na kilku poziomach, a mnie ten dziecięcy zachwyca najbardziej. Choć Winona Ryder jest chyba w swoim życiowym wcieleniu, nieprawdopodobne, że ta drobna dziewuszka stała się taką postacią o takiej sile i emocji. Wszyscy są fantastyczni, dzieci po prostu rozbrajające. I szczerbaty Dustin (Gaten Matarazzo) i Lukas (Caleb McLaughlin) i Mike (Finn Wolfhard) i oczywiście Will (Noah Schnapp). Serial zaczyna się od tego, że po grze RPG, w której ta czwórka przyjaciół bierze udział, rozchodzą się i jeden z nich do domu nie dociera. Zaczynają się poszukiwania, wtedy zaczyna się jazda. Mieszanka horroru i sf jest jednym wielkim ukłonem w kierunku kultury i sztuki lat 80., składa się z ciągu cytatów i mrugnięć do widza, który tylko uśmiecha się widząc lub słysząc nawiązania do filmów Spielberga, horrorów i gier. A w tle towarzyszy nam cały czas muzyka z tamtych lat. Dzieciom najmłodszym partnerują nieco starsi Jonathan, Nancy i Steve, którzy mają swoje problemy ale muszą je podporządkować innym sprawom. Oraz rodzice, w tym właśnie mama Willa i Jonathana, Joyce, i wspierający jej walkę o syna komendant Jim Hopper (fantastyczny David Harbour). W drugim sezonie pojawia się więcej postaci, równie dobrych. Ale w obu sezonach widzów trzyma w garści Eleven (Millie Bobby Brown), chyba najważniejsza (prócz potworów) postać serialu.  Jest rewelacyjna, oszczędna, wyciszona i bardzo osobna, która powoli ulega urokowi innych bohaterów. Poza Winoną Ryder i Matthew Modine w epizodzie, twórcy serialu, bracia Matt i Ross Duffer, nie zatrudnili znanych twarzy. I bardzo dobrze. Serial jest naprawdę świetny, oba sezony na równym, wysokim poziomie. Nagrodzono go już kilkoma nagrodami Emmy czy Saturnami.  Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, bo nie wątpię, że nastąpi. 

16:04, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 listopada 2017

 

 

Ten serial to absolutny ewenement na moim blogu. Przede wszystkim można go oglądać nie  po kolei, a i tak nic się nie traci, bo jest kompletnie pozbawiony intrygi i bohaterów. Właściwie ludzi też nie ma, tyle co przypadkowi przechodnie, a i tak są nie bardzo widoczni. No chyba że pomniki, tak, wtedy są nawet imponujący jak Mount Rushmore i jej cztery prezydenckie oblicza, których nigdy z tak bliska na żywo nie zobaczymy. Serial jest dokumentalny, ale specyficznie: otóż to długa cudowna podróż po świecie widzianym z góry. Z helikoptera wraz z filmowcami NASA oglądamy fantastyczne miejsca w następujących krajach: RPA, USA, Wyspy Brytyjskie, Islandia, Dania, Niemcy, Belgia, Francja, Hiszpania, Portugalia i Włochy. Serial liczy już siedem serii po 9, 13 i 14 odcinków, które trwają po 25 minut każdy. Odcinek rozpoczyna się mapą świata, lądujemy w kraju, którego dotyczy i realizator najpierw pokazuje nam szlak, jakim podążymy tym razem. A potem następuje lot. Świetnie się ogląda te miejsca, które znamy, bo perspektywa serialowego zwiedzania jest zupełnie inna. Z góry. Ani przez chwilę nie lądujemy na ziemi, nie opuszczamy środka lokomocji, więc np. obejrzenie placu św. Marka czy kanałów weneckich z góry robi wrażenie. A ogrody Alhambry? Sycylia i Etna? Londyn? Rzym? Monte Cassino? San Marino? Kopenhaga? Boston? Bruksela? I przyroda, geotermalne zrodła na Islandii? Park Yellowstone? Prerie? Niagara? Nieprawdopodobne przeżycie. Z offu towarzyszy nam dyskretna muzyka i nienachalny komentarz. Informacji jest tyle ile trzeba, by uzupełnić obraz i historię, by zainteresować miejscem oglądanym z góry. To co się zna ogląda się z rozrzewnieniem, a to czego nie z nadzieją, że kiedyś tam jeszcze pojedziemy. I pozostaje niedosyt, bo zupełnie nie ma Azji, Ameryki Południowej, Afryki, Skandynawii... Oby twórcom chciało się nadal podróżować górą...                                                             .

16:37, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 listopada 2017

 

 

Margaret Atwood, autorka książki na podstawie której zrealizowano ten serial, jest wizjonerką. Świat, w którym w obliczu absolutnego braku potomków panowie z pomocą swoich bezpłodnych żon tworzą państwo na terenach dzisiejszego Bostonu i okolic, gdzie te płodne stają się macicami przeznaczonymi wyłącznie do rodzenia dzieci. Każdego dziecka innemu mężczyznie. Główna bohaterka Offred (of Fred - jej chwilowy właściciel nazywa się Fred Waterford), której prawdziwie imię nie jest używane i nie istnieje dla świata, dobrze pamięta swoje poprzednie życie, które skończyło się dopiero co. Miała męża, córeczkę, pracę, konto w banku.... W jednej chwili wszystko straciła i stała się niewolnicą przeznaczoną do rodzenia. Fred jest hipokrytą i ma swoje ukryte pragnienia, a jego piękna, zimna i okrutna żona marzy tylko o dziecku. Istnieje podziemny, męski świat znany tylko wybranym i nasza bohaterka trafia tam wraz ze swoim właścicielem. Sama zostaje również wciągnięta w ruch oporu, który rodzi się wśród podręcznych. Film jest fascynujący, to potworna wizja państwa polegającego na dominacji, sile, opresji, brutalności i okrucieństwie wobec wszystkich, którzy nie chcą się podporządkować. W 2017 roku otrzymał osiem nagród Emmy, na nagrody zasługują znakomici aktorzy,  przede wszystkim Elisabeth Moss, Joseph Fiennes, Alexis Bledel, Yvonne Strahovski... Twórca Bruce Miller genialnie oddał klimat i przesłanie powieści Atwood, ciekawe co wymyśli dalej, bo wygląda na to, że planowany jest dalszy ciąg...                                      

11:40, scoutek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 41