RSS
poniedziałek, 24 kwietnia 2017

 

 

W piątkowe wieczory jedna ze stacji telewizyjnych nadaje nakręcony po latach dziewięcioodcinkowy dodatkowy sezon znanego również u nas serialu. I dlatego też postanowiłam podzielić się moimi wrażeniami z poprzednich sezonów, nie da się ukryć, raczej pozytywnymi, zrealizowanymi w latach 2004-2009. Najbardziej podobał mi się pierwszy, jako że był odkrywczy i zupełnie zaskakujący, ale potem niejako z rozpędu obejrzałam resztę. Krzywdy nie zrobiło, choć zachwytu nie wzbudziło. Historia jest całkiem od czapy ale może dlatego przykuła moją uwagę: otóż w więzieniu Fox River ląduje Lincoln Burrows, skazany na śmierć za zbrodnię, której nie popełnił. Mike Scofield, młodszy brat Burrowsa, kilka lat wcześniej brał udział w przebudowie więzienia i zna go jak własną kieszeń. Po napadzie na bank ląduje w Fox River z przygotowanym planem ucieczki, jest bowiem zdecydowany uwolnić swojego niewinnie wrobionego w zbrodnię brata. Na wszelki wypadek jednak tatuuje swoje ciało w plany więzienia i różne pomocne dla ucieczki szczegóły. Tak się zaczyna ta więzienna historia, która rozkręca się bardzo powoli ale fascynuje od pierwszego ujęcia. Poza braćmi w serialu występują niesamowite postacie, złe i jeszcze gorsze, ale Fox River to nie miejsce dla aniołków. No, chyba, ze pojawi się kobieta, która jak zwykle łagodzi obyczaje. Świetny klimat, niesamowite zwroty akcji i naprawdę pełnokrwiste postaci dają pełen napięcia sezon pierwszy. A potem trochę się rozmywa, choć bohaterowie zawsze przed czymś i przed kimś uciekają. W pierwszym sezonie uciekają z więzienia, w drugim przed pościgiem, w trzecim akcja dzieje się znowu w panamskim więzieniu Sona. W czwartym walczą z Firmą. A w piątym, który się właśnie zaczął, Mike siedzi w więzieniu Ogigy .... Klimat trzyma serial do końca, ale to - poza intrygą - zasługa zatrudnionych aktorów, od początku do końca tych samych, którzy nie odpuszczają i naprawdę ciężko pracują na sukces. Mało znani Wentworth Miller i Dominic Purcell w roli braci, a towarzyszą im Amaury Nolasco (świetny Sucre), Robert Knepper (przerażający T-Bag), Wade Williams (okropny Brad Bellick), Paul Adelstein (zaskakujący Kellerman), William Fitchner (fascynujący Mahone) i wielu innych. W roli pięknej pani doktor Sary Tancredi wystąpiła Sarah Wayne Callies. Pomimo miejsc, w których się dzieje oraz problemów  się pojawiających bardzo lubiłam ten serial i z sentymentem oglądam pointę zatytułowaną "Sequel". Czy to rzeczywiście koniec? Bo jak wiadomo śmierć jednego z bohaterów niczego nie skończyła....                                      .

18:14, scoutek
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 kwietnia 2017

 

 

 

Usiłowałam ten film zobaczyć od dawna, jakoś się nie składało aż wreszcie się udało. Trochę się postarzał, ale nadal jest fascynujący. To przedostatni film znakomitego reżysera Louisa Malle, zrealizowany w 1992 roku, na trzy lata przed jego śmiercią. Szkoda, że Malle odszedł w w wieku zaledwie 63 lat, mógł jeszcze tworzyć przecież długie lata. Ten film to historia podsekretarza stanu, Stephena Fleminga i jego wielkiej erotycznej fascynacji młodziutką dziewczyną syna. Fleming spotyka uroczą Annę Barton na przyjęciu, ona natychmiast przedstawia się, że jest dziewczyną jego syna Martyna. Ale fascynacja i pożądanie jest tak wielkie po obu stronach, że nie przeszkadza im to zupełnie w nawiązaniu gorącego romansu. Oboje oczywiście ukrywają swoje uczucia przed resztą świata, a oszukiwanie Martyna oraz jego matki, a żony Fleminga, Ingrid, staje się normą. Film jest niespieszny, pełen coraz bardziej śmiałych, erotycznych scen. Seks jest uprawiany prawie w milczeniu, zupełnie pozbawiony wyznań. Dopiero z czasem bliskość erotyczna zaczyna zmieniać się powoli w coś głębszego. Nad życiem Anny ciąży pewne fatum, które wyjaśnia mu sama, ale resztę dopowiada jej matka podczas wspólnej kolacji zaręczynowej Martyna i Anny. Przypadkiem odkryty romans bohaterów doprowadza do tragedii. Fascynujący klimat filmu, świetnie prowadzona akcja ale przede wszystkim nieprawdopodobna chemia wyczuwalna w relacji Anny i Stephena to główne zalety filmu. Oczywiście nie udałoby się to bez udziału znakomitych aktorów: Jeremy'ego Ironsa i Juliette Binoche, którzy wzajemne uczucie zagrali rewelacyjnie. W roli Ingrid możemy zobaczyć Mirandę Richardson, piękną i ciepłą, nominowaną do Oscara za drugoplanową rolę żeńską ale dostała za tę rolę nagrodę BAFTA. Martyna zagrał Rupert Graves, ostatnio widywany w serialu "Sherlock". A w epizodzie, w roli matki Anny wystąpiła dobrze znana polskiej publiczności z filmów Krzysztofa Zanussiego, Leslie Caron.

17:43, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 kwietnia 2017

 

 

Znowu najpierw było słowo. Wielkie dzieło Giuseppe Tomasi di Lampedusy przeczytałam bardzo dawno temu, zrobiło na mnie niesamowite wrażenie i pochłonęło mnie kompletnie jak to z najlepszymi powieściami bywa. O filmie słyszałam całe życie, nie miałam szczęścia trafić na seans, dopiero jednak teraz udało mi się obejrzeć to wielkie dzieło Luchino Viscontiego. Monumentalna, bo trzy i pół godzinna ekranizacja z 1963 roku po latach robi wrażenie, ale jednak widać na niej niestety ślad upływającego czasu. Na tle przemian zachodzących we Włoszech, zapowiedzi zjednoczenia małych księstw w wielkie państwo, widz obserwuje drobny epizod z życia księcia don Fabrizio Salina i jego dużej sycylijskiej rodziny. Salina postanawia ożenić swego siostrzeńca arystokratę z bogatą córką mieszczanina, co jest równoznaczne z uznaniem obniżającego się prestiżu własnego rodu. Takie czasy idą i książę staje wobec zmieniającego się świata sam, zdecydowany i samotny. Intryga nie jest skomplikowana, działania księcia są jasne i przejrzyste, więc całość trochę się dłuży. Gdyby nie forma i jej wykonanie to stwierdziłabym, że film nie wytrzymał próby czasu. Ale jest przepięknie zrealizowany, każde ujęcie ma wartość malarską, poszczególne kadry mogłyby być ilustracjami do podręczników scenografii lub historii sztuki, strojów, wnętrz.... Towarzyszy nam do tego muzyka niesamowitego Nino Roty, a w głównych rolach mamy Burta Lancastera, prześliczną Claudię Cardinale i młodziutkiego zachwycającego Alaina Delona. I gdy widz skupi się wyłącznie na detalach, na poszczególnych ujęciach, muzyce i grze aktorów to wyjdzie zachwycony.

Peckinpah, dzięki Tobie wreszcie udało mi się zobaczyć i jestem wdzięczna. Bardzo.

16:08, scoutek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 marca 2017

 

 

Od tej powieści zaczęła się moja wielka miłość do jej autora, Alistara MacLeana i jego książek. W latach 90., gdy nastąpił wysyp książek niedrukowanych w PRL, przeczytałam chyba wszystko co się pojawiło. Ale tylko "Działa" czytałam z piętnaście razy i ciągle mam egzemplarz z rodzinnego domu. Bawił mnie ironiczny styl, kpina i zabawne dialogi, a także wartka akcja i świetny klimat. I choć ekranizacja nie dorasta do tekstu MacLeana, to jednak jest również klasą samą w sobie. Długi, prawie trzy godziny trwający film, wzbogacony o damskie wdzięki i efekty specjalne, ogląda się po 55 latach po powstaniu całkiem niezle. Wiadomo, że teraz zrobiono by to zupełnie inaczej, ale tamta ekranizacja J. Lee Thompsona z 1961 roku jest interesująca i stworzona z rozmachem, broni się także po latach. Historia wojenna o grupce śmiałków udających się na grecką wyspę Nawaronę, by w prawie samobójczej akcji wysadzić w powietrze dwa potężne działa niemieckie, które uniemożliwiają ewakuację ludności z sąsiednich wysp. Rzecz dzieje się w 1943 roku, a grupie przewodzi kapitan Keith Mallory, przedwojenny alpinista i oficer brytyjskiej armii. Rzeczywiście istniał taki ktoś, MacLean pożyczył nazwisko i pewien background od prawdziwego Mallory'ego. W akcji poza nim biorą udział: pułkownik Andrea Stavrou, kapitan John Anthony Miller, szeregowy Casey Brown, major Roy Franklin i Spyros Pappadimos. Każdy ma swoja specjalizację, konieczną do przeprowadzenia operacji i cała grupa świetnie się uzupełnia. Całość trzyma w napięciu, tym bardziej, że zagrana w fantastycznych klimatach wyspy Rodos - m.in w samej stolicy wyspy i na Lindos. A także w zatoce, która po latach otrzymała nazwę Zatoki Anthony'ego Quinna. Do tego film oprawiono muzyką giganta wśród kompozytorów filmowych czyli samego Dimitri Tiomkina. Za efekty twórcy otrzymali Oscara w roku 1962. Aktorsko również niesamowity: poza przecudownym Gregorym Peckiem w roli Mallory'ego (jeszcze przed Oscarem za Atticusa w "Zabić drozda"), wystąpili Anthony Quinn, David Niven, Anthony Quayle, Stanley Baker. Pojawiają się też kobiety nieobecne w książce i jedną z nich jest najsłynniejsza grecka aktorka Irene Papas. Jak traficie na to cacko w telewizji to zatrzymajcie się choć na chwilkę - warto sobie przypomnieć.

15:53, scoutek
Link Komentarze (3) »
sobota, 18 marca 2017

 

 

 

Ta historia, bardzo kameralna i bardzo poruszająca, oparta jest na wielu takich prawdziwych wydarzeniach. Najbardziej znana miała miejsce w Austrii, ale twórcy filmu nie zajmują się szczegółami tego, jak i co się naprawdę wydarzyło. Dla nich najbardziej interesujące jest jaki wpływ ta sytuacja miała na dwójkę jej bohaterów. Film zrealizował Lenny Abrahamson w 2015 roku, a bohaterami filmu jest Ma i jej pięcioletni synek Jack. Ma przed siedmioma laty została porwana i zamknięta w szopie przez człowieka zwanego stary Nick. Przetrzymywana w pokoju ze świetlikiem w dachu rodzi, a potem wychowuje w tych warunkach synka. Film zaczyna się w dniu 5 urodzin Jacka.  Całym znanym mu światem jest ten pokój, w którym przebywają, wiedzę o reszcie czerpie z telewizji i tego co opowie lub przeczyta mu mama. Gdy udaje im się uwolnić z pułapki zaczyna się czas najtrudniejszy - konfrontacji z rzeczywistym światem. O ile dla Ma jest to powrót do przeszłości, o tyle dla Jacka jest to odkrycie na miarę lądowania na Księżycu. Do tej pory był przekonany, że świat to wyłącznie to co miał w zasięgu ręki w pokoju ze świetlikiem. Nagle znajduje się w innym, wielkim świecie. Poznaje innych ludzi, zaczyna uczyć się wszystkiego - od wchodzenia po schodach począwszy - i powoli zaczyna się ze światem oswajać. Twórców filmu najbardziej porusza właśnie ta przemiana, ta próba znalezienia się nagle w samym środku realnego życia. I to, czy wybory jakich dokonała Ma, były rzeczywiście najlepsze dla niej i dla malutkiego dziecka. Niesamowita historia, niebanalnie opowiedziana, choć pozostawia mnóstwo niedopowiedzeń i niejasności. Ale nie to jest najważniejsze, najważniejsze są uczucia i przeżycia obojga. Przejmująca jest gra bohaterów. Zwłaszcza rola Brie Larson jest nieprawdopodobna, doceniona zresztą przez Amerykańską Akademię Filmową w 2016 roku. Oscar za pierwszoplanową rolę w pełni zasłużony i nie budzący żadnych wątpliwości. Jacob Tremblay jest świetny w roli bystrego chłopca, który własnie odkrywa życie.

18:43, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 marca 2017

 

 

 

Do ósmego filmu Quentina Tarantino zbierałam się od jakiegoś czasu, wiedząc z góry, że będę zadowolona. Bo lubię przewrotność, inteligencję, zmysł i cały ten krwawy hałas, który jest efektem pracy tego super zdolnego reżysera. No i działo się. Choć łatwo nie było, bo mistrz postanowił sprawdzić cierpliwość widzów i film rozkręcał bardzo powoli. Chwilami nawet wyglądało, że na inteligentnych monologach i  dialogach się skończy. Zanim Quentin zaczął kręcić filmy pracował w wypożyczalni filmów i godzinami oglądał westerny. I ten film to western, w którym widać inspiracje klasyką np. napis na dyliżansie pochodzi ze słynnego "15.10 do Yumy". Smaczków jest więcej, wytrawni widzowie je znajdą, ale tarantinowska preria w Wyoming jest zaśnieżona, mrozna i obrzydliwie wręcz syberyjska. Dyliżansem przez prerię podąża dwójka ludzi i woznica. Po drodze spotykają samotnego kolorowego łowcę nagród, majora Marquisa Warrena, któremu padł koń i swoich zdobyczy (czterech nieżyjących bandytów) nie ma jak dostarczyć do miasteczka. Ludzie w dyliżansie to kolejny łowca nagród John Ruth o przezwisku Szubienica i jego zdobycz Daisy Domerque, którą chce dostarczyć żywą, choć jest "poszukiwana żywa lub martwa". Ale jak Szubienica kogoś złapie to ten ktoś będzie wisiał. Pojawia się także Chris Mannix i razem z nimi zmierza do miasteczka, gdzie ma objąć obowiązki szeryfa. Zamieć jest tak wielka, że wszyscy postanawiają przenocować w Galanterii Minnie. I tam rozgrywa się trzy czwarte filmu, pod dachem schroniło się bowiem jeszcze kilku ludzi. Przede wszystkim jest generał Sandy Smithers, Bob, Oswaldo Mobray, Joe Gage. Jak to bywa wśród bandytów nikt nikomu nie ufa, wszyscy się bacznie obserwują. Trwają fantastyczne, prawie filozoficzne dysputy, ale każdy pilnuje się i swojego interesu. Jak na Tarantino akcja zażarta, z zaskakującym zakończeniem, bardzo krwawa, ale i zabawna, świetna narracja, dialogi znakomite i cudowna obsada. Samuel L. Jackson, Kurt Russel, Walton Goggins, Michael Madsen, Tim Roth, Jennifer Jason Leigh niepodobna do nikogo a najmniej do siebie samej, Bruce Dern i pojawiający się jak spod ziemi Channing Tatum. Świetny film, po prostu domek na prerii.                                                                      .

17:57, scoutek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 lutego 2017

 

 

 

Ten film zwrócił moją uwagę nazwiskiem aktorki, która zagrała rolę tytułową w filmie zrealizowanym w 2015 roku przez Todda Haynesa. Reżyser ma na koncie już kilka udanych realizacji m.in.: miniserial "Mildred Pierce" czy "Daleko od nieba". Zapowiedz melodramatu opartego na powieści  "The Price of Salt" Patricii Highsmith akurat mnie ucieszyła, miałam nastrój na coś lirycznego, romantycznego i spokojnego. I rzeczywiście, prawie wszystko się zgadzało, oprócz tego, że to miłość dwóch kobiet. Młoda sprzedawczyni w luksusowym sklepie z zabawkami zwraca uwagę na bardzo piękną i elegancką klientkę, jakoś dziwnie wyobcowaną i zdystansowaną. Pomaga jej w zakupie prezentu gwiazdkowego dla dziecka, a zauważywszy zapomniane rękawiczki odsyła klientce zgubę. I tak nawiązuje się znajomość, w której od razu widz dostrzega wzajemną fascynację, ale uczucie rozwija się powoli. Wszystko - do pewnego momentu - jest wyłącznie w sferze domysłów widza, ale chemia między bohaterkami jest wyczuwalna i bardzo widoczna. Zasługa to oczywiście Cate Blanchett, która w roli Carol, zagubionej w małżeństwie, jest fascynująca. Ale lepsza w tym filmie jest Rooney Mara, która w roli młodziutkiej i delikatnej Therese jest fenomenalna. Patrzyłam na nią z zachwytem mając w pamięci jej rolę w "Dziewczynie z tatuażem", jakże innej postaci, jakże innej roli. Cudownie krucha Therese poddaje się uczuciu bez wahania, to przychodzi zdecydowanie pozniej. Film jest zrealizowany z fantastyczną dbałością o szczegóły, akcja dzieje się w latach 50. ub. wieku. Przepiękne stroje, urocze samochody, sprzęty, fryzury... Piękna muzyka i znakomite zdjęcia. Sceny erotyczne piękne i dopełniające obraz. Bardzo piękny film.          

16:09, scoutek
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 lutego 2017

 

 

Tytuł jest okropny i mało zachęcający, choć w trakcie filmu się oczywiście wszystko wyjaśnia. Sam film zresztą nie jest łatwy, zwłaszcza dla ludzi, którzy podobne doświadczenia mają za sobą. To drobny fragment życia współczesnej rodziny: dwóch dorosłych córek i bardzo dojrzałych rodziców. Jedna z córek, Marta, jest aktorką, gwiazdą serialu, też ma córkę, którą sama wychowuje. Jej młodsza siostra Kasia jest nauczycielką, ma bezrobotnego męża i nastoletniego syna. Między siostrami stosunki są bardzo napięte, a w obliczu pojawiającej się nagle choroby matki, bardzo zaburzone. Kobiety chcąc pomóc matce, opuszczonemu ojcu i sobie nawzajem, postanawiają poprawić własne relacje, co nie jest proste w obliczu pojawiającego się kolejnego problemu. Do tego wszystkiego bowiem okazuje się, że nieszczęścia chodzą parami i to nie wszystkie egzaminy z życia, które siostry muszą zdać. Film jest bardzo dobrze zrobiony, wyważony, sytuacje dramatyczne, w obliczu których stajemy wszyscy, pokazane są w sposób chwilami komiczny, bez łzawego nastroju i bez dydaktyzmu. To wszystko to efekt rewelacyjnej gry aktorskiej całej czwórki, bo tylko oni naprawdę się w tym filmie liczą: świetna Agata Kulesza, cudowna Gabriela Muskała, fantastyczny Marian Dziędziel i bardzo taktownie wyciszona Małgorzata Niemirska. Doświadczenia podobne tym filmowym mam za sobą, więc z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że wszyscy są fenomenalni, zagrali tak jakby sami dokładnie je znali z własnego życia. Poza główną czwórka pojawiają się jeszcze w epizodach Marcin Dorociński i Łukasz Simlat, reszta tak naprawdę stanowi wyłącznie tło. Film zrealizowany w 2015 wyreżyserowała Kinga Dębicka na podstawie własnego scenariusza i poświęciła ten film własnym rodzicom. Ale myliłby się ten kto sądzi, że film opowiadający o ciężkich i trudnych chwilach też taki jest. Nie, sam temat i problemy poruszone są w ten sposób, że widz pozostaje jednak w dobrym nastroju. W czym bardzo pomaga również końcowa piosenka "Kup sobie psa" w wykonaniu Piotra Bukartyka. 

11:38, scoutek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lutego 2017

 

 

Choć uwielbiam książki szpiegowskie to jednak powieści Johna le Carre nie są dla mnie jakoś specjalnie fascynujące. Co innego ekranizacje, te lubię. A że uwielbiam seriale to do seansu zasiadałam z nadzieją, że będzie dobrze. I rzeczywiście, jest dobrze. Ekranizacja książki wydanej w 1993 roku, a zrobiona w przez Susanne Bier w zeszłym roku, bardzo mi się spodobała. Mini serial, zaledwie 6 godzin podzielonych na 6 albo 8 odcinków (zależnie od nadawcy), to czas bardzo intensywny, bez przestojów, pełen napięcia i dobrego nastroju. Nocny recepcjonista luksusowego hotelu Nefertiti w Kairze, Jonathan Pine, podczas arabskiej wiosny w 2011 roku zostaje zaplątany w handel bronią. Handlem zajmuje się  elegancki i zły do szpiku kości Richard Onslow Roper. Pine jest byłym brytyjskim żołnierzem, poruszony śmiercią jednej z kochanek handlarza, daje się zwerbować do infiltracji najbliższego otoczenia Ropera. Akcja rozwija się, gdy Pine zdobywa zaufanie handlarza przez to, że ratuje mu syna z rąk napastników. Pine wspomaga z oddali agentka wywiadu Angela Burr wraz ze swoim amerykańskim odpowiednikiem, bo Roper ścigany jest za zbrodnie. Całość zrealizowana z rozmachem w Marrakeszu, Szwajcarii, Londynie i na Majorce, gdzie filmowy handlarz ma przepiękną willę twierdzę nad morzem. Intryga niezła, montaż świetny, znakomita czołówka i muzyka. Do tego świetna obsada, choć w jednym wypadku jak dla mnie dosyć dyskusyjna. Otóż w roli złego występuje znany z roli poczciwego choć złośliwego doktora House'a, Hugh Laurie, i to spowodowało, że nie dałam się uwieść złemu charakterowi bohatera. Był świetny, ale cały czas wspomnienie House'a zakłócało mi odbiór. W roli Pine wystąpił fenomenalny, spokojny, zdystansowany i bardzo przystojny Tom Hiddleston, a w roli agentki świetna Olivia Colman. Cała trójka otrzymała Złote Globy za swoje kreacje. Pojawiają się jeszcze Elisabeth Debicki i Tom Hollander, którego postać Lance'a Corcorana wielokrotnie kradnie show. Polecam wszystkim. 

14:25, scoutek
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 lutego 2017

 

 

 

Widziałam ten film już kilka lat temu, pewnie zaraz po tym jak zebrał pełno nagród - m. in. Oscary za najlepszy film, najlepszy scenariusz oryginalny i montaż w 2006. Choć to debiut reżyserski Paula Haggisa z roku 2004, to jednak wzbudził wielkie emocje. I słusznie. Dlatego też z wielką ciekawością siadłam do niego powtórnie, bo zastanawiałam się jaki będzie odbiór po latach. I znowu mnie zachwycił prostotą opowieści o współczesnym świecie wśród ludzi różnych narodowości, ras i wyznań. Kilka historii, które dzieją się w obrębie zaledwie jednego miasta w ciągu kilkudziesięciu godzin. Oryginalny tytuł to "Crash" i rzeczywiście od zderzenia zaczyna się ten film, a potem cofamy się w czasie, by zobaczyć jak do tego doszło i co poprowadziło bohaterów do tej sytuacji. Do tego narracja jest zaburzona, pomieszana ale wszystko pokazuje do czego prowadzą uproszczenia, stereotypy i strach przed innymi. Jest para gliniarzy: jeden rasista a drugi szczery i uczciwy, ale to ten drugi okaże się słabym, wystraszonym facetem. Mamy parę prokuratora i jego wiecznie wystraszoną żonę rasistkę, która przekonuje się na kim tak naprawdę może polegać. Jest reżyser filmowy z piękną żoną, który w krytycznej sytuacji ulega emocjom, a pomoc przychodzi z najmniej spodziewanej strony. Mamy robotników, złodziei samochodów, parę Koreańczyków, przemytników ludzi.... Nieprawdopodobnie prawdziwa historia o nienawiści i strachu. Film jest świetnie zrobiony i zrealizowany, znakomicie zagrany przez kilku znanych aktorów, ale nie tych najbardziej znanych. Mamy wprawdzie Sandrę Bullock i Matta Dillona, ale poza tym występują Don Cheadle, William Fichner, Brendan Fraser, Terrence Howard, Tony Danza, Keith David  oraz wielu innych. Warto zobaczyć, warto obejrzeć ponownie.   

12:50, scoutek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38