RSS
czwartek, 23 marca 2017

 

 

Od tej powieści zaczęła się moja wielka miłość do jej autora, Alistara MacLeana i jego książek. W latach 90., gdy nastąpił wysyp książek niedrukowanych w PRL, przeczytałam chyba wszystko co się pojawiło. Ale tylko "Działa" czytałam z piętnaście razy i ciągle mam egzemplarz z rodzinnego domu. Bawił mnie ironiczny styl, kpina i zabawne dialogi, a także wartka akcja i świetny klimat. I choć ekranizacja nie dorasta do tekstu MacLeana, to jednak jest również klasą samą w sobie. Długi, prawie trzy godziny trwający film, wzbogacony o damskie wdzięki i efekty specjalne, ogląda się po 55 latach po powstaniu całkiem niezle. Wiadomo, że teraz zrobiono by to zupełnie inaczej, ale tamta ekranizacja J. Lee Thompsona z 1961 roku jest interesująca i stworzona z rozmachem, broni się także po latach. Historia wojenna o grupce śmiałków udających się na grecką wyspę Nawaronę, by w prawie samobójczej akcji wysadzić w powietrze dwa potężne działa niemieckie, które uniemożliwiają ewakuację ludności z sąsiednich wysp. Rzecz dzieje się w 1943 roku, a grupie przewodzi kapitan Keith Mallory, przedwojenny alpinista i oficer brytyjskiej armii. Rzeczywiście istniał taki ktoś, MacLean pożyczył nazwisko i pewien background od prawdziwego Mallory'ego. W akcji poza nim biorą udział: pułkownik Andrea Stavrou, kapitan John Anthony Miller, szeregowy Casey Brown, major Roy Franklin i Spyros Pappadimos. Każdy ma swoja specjalizację, konieczną do przeprowadzenia operacji i cała grupa świetnie się uzupełnia. Całość trzyma w napięciu, tym bardziej, że zagrana w fantastycznych klimatach wyspy Rodos - m.in w samej stolicy wyspy i na Lindos. A także w zatoce, która po latach otrzymała nazwę Zatoki Anthony'ego Quinna. Do tego film oprawiono muzyką giganta wśród kompozytorów filmowych czyli samego Dimitri Tiomkina. Za efekty twórcy otrzymali Oscara w roku 1962. Aktorsko również niesamowity: poza przecudownym Gregorym Peckiem w roli Mallory'ego (jeszcze przed Oscarem za Atticusa w "Zabić drozda"), wystąpili Anthony Quinn, David Niven, Anthony Quayle, Stanley Baker. Pojawiają się też kobiety nieobecne w książce i jedną z nich jest najsłynniejsza grecka aktorka Irene Papas. Jak traficie na to cacko w telewizji to zatrzymajcie się choć na chwilkę - warto sobie przypomnieć.

15:53, scoutek
Link Komentarze (3) »
sobota, 18 marca 2017

 

 

 

Ta historia, bardzo kameralna i bardzo poruszająca, oparta jest na wielu takich prawdziwych wydarzeniach. Najbardziej znana miała miejsce w Austrii, ale twórcy filmu nie zajmują się szczegółami tego, jak i co się naprawdę wydarzyło. Dla nich najbardziej interesujące jest jaki wpływ ta sytuacja miała na dwójkę jej bohaterów. Film zrealizował Lenny Abrahamson w 2015 roku, a bohaterami filmu jest Ma i jej pięcioletni synek Jack. Ma przed siedmioma laty została porwana i zamknięta w szopie przez człowieka zwanego stary Nick. Przetrzymywana w pokoju ze świetlikiem w dachu rodzi, a potem wychowuje w tych warunkach synka. Film zaczyna się w dniu 5 urodzin Jacka.  Całym znanym mu światem jest ten pokój, w którym przebywają, wiedzę o reszcie czerpie z telewizji i tego co opowie lub przeczyta mu mama. Gdy udaje im się uwolnić z pułapki zaczyna się czas najtrudniejszy - konfrontacji z rzeczywistym światem. O ile dla Ma jest to powrót do przeszłości, o tyle dla Jacka jest to odkrycie na miarę lądowania na Księżycu. Do tej pory był przekonany, że świat to wyłącznie to co miał w zasięgu ręki w pokoju ze świetlikiem. Nagle znajduje się w innym, wielkim świecie. Poznaje innych ludzi, zaczyna uczyć się wszystkiego - od wchodzenia po schodach począwszy - i powoli zaczyna się ze światem oswajać. Twórców filmu najbardziej porusza właśnie ta przemiana, ta próba znalezienia się nagle w samym środku realnego życia. I to, czy wybory jakich dokonała Ma, były rzeczywiście najlepsze dla niej i dla malutkiego dziecka. Niesamowita historia, niebanalnie opowiedziana, choć pozostawia mnóstwo niedopowiedzeń i niejasności. Ale nie to jest najważniejsze, najważniejsze są uczucia i przeżycia obojga. Przejmująca jest gra bohaterów. Zwłaszcza rola Brie Larson jest nieprawdopodobna, doceniona zresztą przez Amerykańską Akademię Filmową w 2016 roku. Oscar za pierwszoplanową rolę w pełni zasłużony i nie budzący żadnych wątpliwości. Jacob Tremblay jest świetny w roli bystrego chłopca, który własnie odkrywa życie.

18:43, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 marca 2017

 

 

 

Do ósmego filmu Quentina Tarantino zbierałam się od jakiegoś czasu, wiedząc z góry, że będę zadowolona. Bo lubię przewrotność, inteligencję, zmysł i cały ten krwawy hałas, który jest efektem pracy tego super zdolnego reżysera. No i działo się. Choć łatwo nie było, bo mistrz postanowił sprawdzić cierpliwość widzów i film rozkręcał bardzo powoli. Chwilami nawet wyglądało, że na inteligentnych monologach i  dialogach się skończy. Zanim Quentin zaczął kręcić filmy pracował w wypożyczalni filmów i godzinami oglądał westerny. I ten film to western, w którym widać inspiracje klasyką np. napis na dyliżansie pochodzi ze słynnego "15.10 do Yumy". Smaczków jest więcej, wytrawni widzowie je znajdą, ale tarantinowska preria w Wyoming jest zaśnieżona, mrozna i obrzydliwie wręcz syberyjska. Dyliżansem przez prerię podąża dwójka ludzi i woznica. Po drodze spotykają samotnego kolorowego łowcę nagród, majora Marquisa Warrena, któremu padł koń i swoich zdobyczy (czterech nieżyjących bandytów) nie ma jak dostarczyć do miasteczka. Ludzie w dyliżansie to kolejny łowca nagród John Ruth o przezwisku Szubienica i jego zdobycz Daisy Domerque, którą chce dostarczyć żywą, choć jest "poszukiwana żywa lub martwa". Ale jak Szubienica kogoś złapie to ten ktoś będzie wisiał. Pojawia się także Chris Mannix i razem z nimi zmierza do miasteczka, gdzie ma objąć obowiązki szeryfa. Zamieć jest tak wielka, że wszyscy postanawiają przenocować w Galanterii Minnie. I tam rozgrywa się trzy czwarte filmu, pod dachem schroniło się bowiem jeszcze kilku ludzi. Przede wszystkim jest generał Sandy Smithers, Bob, Oswaldo Mobray, Joe Gage. Jak to bywa wśród bandytów nikt nikomu nie ufa, wszyscy się bacznie obserwują. Trwają fantastyczne, prawie filozoficzne dysputy, ale każdy pilnuje się i swojego interesu. Jak na Tarantino akcja zażarta, z zaskakującym zakończeniem, bardzo krwawa, ale i zabawna, świetna narracja, dialogi znakomite i cudowna obsada. Samuel L. Jackson, Kurt Russel, Walton Goggins, Michael Madsen, Tim Roth, Jennifer Jason Leigh niepodobna do nikogo a najmniej do siebie samej, Bruce Dern i pojawiający się jak spod ziemi Channing Tatum. Świetny film, po prostu domek na prerii.                                                                      .

17:57, scoutek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 lutego 2017

 

 

 

Ten film zwrócił moją uwagę nazwiskiem aktorki, która zagrała rolę tytułową w filmie zrealizowanym w 2015 roku przez Todda Haynesa. Reżyser ma na koncie już kilka udanych realizacji m.in.: miniserial "Mildred Pierce" czy "Daleko od nieba". Zapowiedz melodramatu opartego na powieści  "The Price of Salt" Patricii Highsmith akurat mnie ucieszyła, miałam nastrój na coś lirycznego, romantycznego i spokojnego. I rzeczywiście, prawie wszystko się zgadzało, oprócz tego, że to miłość dwóch kobiet. Młoda sprzedawczyni w luksusowym sklepie z zabawkami zwraca uwagę na bardzo piękną i elegancką klientkę, jakoś dziwnie wyobcowaną i zdystansowaną. Pomaga jej w zakupie prezentu gwiazdkowego dla dziecka, a zauważywszy zapomniane rękawiczki odsyła klientce zgubę. I tak nawiązuje się znajomość, w której od razu widz dostrzega wzajemną fascynację, ale uczucie rozwija się powoli. Wszystko - do pewnego momentu - jest wyłącznie w sferze domysłów widza, ale chemia między bohaterkami jest wyczuwalna i bardzo widoczna. Zasługa to oczywiście Cate Blanchett, która w roli Carol, zagubionej w małżeństwie, jest fascynująca. Ale lepsza w tym filmie jest Rooney Mara, która w roli młodziutkiej i delikatnej Therese jest fenomenalna. Patrzyłam na nią z zachwytem mając w pamięci jej rolę w "Dziewczynie z tatuażem", jakże innej postaci, jakże innej roli. Cudownie krucha Therese poddaje się uczuciu bez wahania, to przychodzi zdecydowanie pozniej. Film jest zrealizowany z fantastyczną dbałością o szczegóły, akcja dzieje się w latach 50. ub. wieku. Przepiękne stroje, urocze samochody, sprzęty, fryzury... Piękna muzyka i znakomite zdjęcia. Sceny erotyczne piękne i dopełniające obraz. Bardzo piękny film.          

16:09, scoutek
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 lutego 2017

 

 

Tytuł jest okropny i mało zachęcający, choć w trakcie filmu się oczywiście wszystko wyjaśnia. Sam film zresztą nie jest łatwy, zwłaszcza dla ludzi, którzy podobne doświadczenia mają za sobą. To drobny fragment życia współczesnej rodziny: dwóch dorosłych córek i bardzo dojrzałych rodziców. Jedna z córek, Marta, jest aktorką, gwiazdą serialu, też ma córkę, którą sama wychowuje. Jej młodsza siostra Kasia jest nauczycielką, ma bezrobotnego męża i nastoletniego syna. Między siostrami stosunki są bardzo napięte, a w obliczu pojawiającej się nagle choroby matki, bardzo zaburzone. Kobiety chcąc pomóc matce, opuszczonemu ojcu i sobie nawzajem, postanawiają poprawić własne relacje, co nie jest proste w obliczu pojawiającego się kolejnego problemu. Do tego wszystkiego bowiem okazuje się, że nieszczęścia chodzą parami i to nie wszystkie egzaminy z życia, które siostry muszą zdać. Film jest bardzo dobrze zrobiony, wyważony, sytuacje dramatyczne, w obliczu których stajemy wszyscy, pokazane są w sposób chwilami komiczny, bez łzawego nastroju i bez dydaktyzmu. To wszystko to efekt rewelacyjnej gry aktorskiej całej czwórki, bo tylko oni naprawdę się w tym filmie liczą: świetna Agata Kulesza, cudowna Gabriela Muskała, fantastyczny Marian Dziędziel i bardzo taktownie wyciszona Małgorzata Niemirska. Doświadczenia podobne tym filmowym mam za sobą, więc z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że wszyscy są fenomenalni, zagrali tak jakby sami dokładnie je znali z własnego życia. Poza główną czwórka pojawiają się jeszcze w epizodach Marcin Dorociński i Łukasz Simlat, reszta tak naprawdę stanowi wyłącznie tło. Film zrealizowany w 2015 wyreżyserowała Kinga Dębicka na podstawie własnego scenariusza i poświęciła ten film własnym rodzicom. Ale myliłby się ten kto sądzi, że film opowiadający o ciężkich i trudnych chwilach też taki jest. Nie, sam temat i problemy poruszone są w ten sposób, że widz pozostaje jednak w dobrym nastroju. W czym bardzo pomaga również końcowa piosenka "Kup sobie psa" w wykonaniu Piotra Bukartyka. 

11:38, scoutek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lutego 2017

 

 

Choć uwielbiam książki szpiegowskie to jednak powieści Johna le Carre nie są dla mnie jakoś specjalnie fascynujące. Co innego ekranizacje, te lubię. A że uwielbiam seriale to do seansu zasiadałam z nadzieją, że będzie dobrze. I rzeczywiście, jest dobrze. Ekranizacja książki wydanej w 1993 roku, a zrobiona w przez Susanne Bier w zeszłym roku, bardzo mi się spodobała. Mini serial, zaledwie 6 godzin podzielonych na 6 albo 8 odcinków (zależnie od nadawcy), to czas bardzo intensywny, bez przestojów, pełen napięcia i dobrego nastroju. Nocny recepcjonista luksusowego hotelu Nefertiti w Kairze, Jonathan Pine, podczas arabskiej wiosny w 2011 roku zostaje zaplątany w handel bronią. Handlem zajmuje się  elegancki i zły do szpiku kości Richard Onslow Roper. Pine jest byłym brytyjskim żołnierzem, poruszony śmiercią jednej z kochanek handlarza, daje się zwerbować do infiltracji najbliższego otoczenia Ropera. Akcja rozwija się, gdy Pine zdobywa zaufanie handlarza przez to, że ratuje mu syna z rąk napastników. Pine wspomaga z oddali agentka wywiadu Angela Burr wraz ze swoim amerykańskim odpowiednikiem, bo Roper ścigany jest za zbrodnie. Całość zrealizowana z rozmachem w Marrakeszu, Szwajcarii, Londynie i na Majorce, gdzie filmowy handlarz ma przepiękną willę twierdzę nad morzem. Intryga niezła, montaż świetny, znakomita czołówka i muzyka. Do tego świetna obsada, choć w jednym wypadku jak dla mnie dosyć dyskusyjna. Otóż w roli złego występuje znany z roli poczciwego choć złośliwego doktora House'a, Hugh Laurie, i to spowodowało, że nie dałam się uwieść złemu charakterowi bohatera. Był świetny, ale cały czas wspomnienie House'a zakłócało mi odbiór. W roli Pine wystąpił fenomenalny, spokojny, zdystansowany i bardzo przystojny Tom Hiddleston, a w roli agentki świetna Olivia Colman. Cała trójka otrzymała Złote Globy za swoje kreacje. Pojawiają się jeszcze Elisabeth Debicki i Tom Hollander, którego postać Lance'a Corcorana wielokrotnie kradnie show. Polecam wszystkim. 

14:25, scoutek
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 lutego 2017

 

 

 

Widziałam ten film już kilka lat temu, pewnie zaraz po tym jak zebrał pełno nagród - m. in. Oscary za najlepszy film, najlepszy scenariusz oryginalny i montaż w 2006. Choć to debiut reżyserski Paula Haggisa z roku 2004, to jednak wzbudził wielkie emocje. I słusznie. Dlatego też z wielką ciekawością siadłam do niego powtórnie, bo zastanawiałam się jaki będzie odbiór po latach. I znowu mnie zachwycił prostotą opowieści o współczesnym świecie wśród ludzi różnych narodowości, ras i wyznań. Kilka historii, które dzieją się w obrębie zaledwie jednego miasta w ciągu kilkudziesięciu godzin. Oryginalny tytuł to "Crash" i rzeczywiście od zderzenia zaczyna się ten film, a potem cofamy się w czasie, by zobaczyć jak do tego doszło i co poprowadziło bohaterów do tej sytuacji. Do tego narracja jest zaburzona, pomieszana ale wszystko pokazuje do czego prowadzą uproszczenia, stereotypy i strach przed innymi. Jest para gliniarzy: jeden rasista a drugi szczery i uczciwy, ale to ten drugi okaże się słabym, wystraszonym facetem. Mamy parę prokuratora i jego wiecznie wystraszoną żonę rasistkę, która przekonuje się na kim tak naprawdę może polegać. Jest reżyser filmowy z piękną żoną, który w krytycznej sytuacji ulega emocjom, a pomoc przychodzi z najmniej spodziewanej strony. Mamy robotników, złodziei samochodów, parę Koreańczyków, przemytników ludzi.... Nieprawdopodobnie prawdziwa historia o nienawiści i strachu. Film jest świetnie zrobiony i zrealizowany, znakomicie zagrany przez kilku znanych aktorów, ale nie tych najbardziej znanych. Mamy wprawdzie Sandrę Bullock i Matta Dillona, ale poza tym występują Don Cheadle, William Fichner, Brendan Fraser, Terrence Howard, Tony Danza, Keith David  oraz wielu innych. Warto zobaczyć, warto obejrzeć ponownie.   

12:50, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 stycznia 2017

 

 

Ten film Clinta Eastwooda ma już dwadzieścia lat i sama się dziwię, że dopiero teraz o nim piszę. Widziałam go już kilka razy, bo jest fascynujący i za każdym razem znajduję w nim coś nowego i inaczej na niego patrzę, Ta historia wydarzyła się naprawdę na początku lat osiemdziesiątych w Savannah w USA. Do miasta przyjeżdża pisarz, autor jednej książki, który na zlecenie bardzo znanego czasopisma plotkarskiego ma opisać snobistyczne przyjęcie świąteczne, które co roku odbywa się w domu pewnego bogacza. Pisarz John Kelso (jedyna fikcyjna postać w filmie) pojawia się w biurze Jima Williamsa i obiecuje, że w swoim artykule napisze szczerą prawdę. Razem z gospodarzem idą na krótki spacer do pobliskiego parku i przy okazji John poznaje kilka miejscowych ciekawostek, takich jak pan na spacerze z samą smyczą czy Minervę czyli oryginalną kapłankę voodoo. Przyjęcie zapowiada się świetnie, tym bardziej, że bogacz otacza się przepięknymi przedmiotami i bardzo oryginalnymi ludzmi. Niestety, impreza kończy się śmiercią Billy'ego, przyjaciela gospodarza, który zostaje oskarżony o zabójstwo. Dalszy ciąg filmu to proces i powolne dochodzenie do prawdy. Film trwa 2 godziny i 35 minut, ale nie dłuży się wcale, pełen jest bowiem smaczków i intrygujących postaci. Do tego Eastwood użył tu wielu ciekawych rozwiązań. Np. rolę sędziego w procesie zagrał Sonny Seiler, który był adwokatem Jima Williamsa w prawdziwym procesie. Poza tym zagrali znakomici: Kevin Spacey w roli Jima, John Cusack w roli pisarza i Jude Law w roli ofiary. Fantastyczną postacią jest Lady Chablis, która zagrała siebie. Wokół całej historii panuje klimat skandalu, lata osiemdziesiąte nie należały jeszcze do czasów "wychodzenia z szafy", rozwiązłości seksualnej, męskich prostytutek czy wielkich i kolorowych drag queen, zwłaszcza w mieście na południowym wschodzie USA. Fascynujący jest kontrast pomiędzy przybyłym z Nowego Jorku pisarzem a mieszkańcami Georgii, słyszalny nawet w dla laika w akcencie rozmawiających. Poza świetną intrygą, niespiesznym i wielowątkowym opowiadaniem historii towarzyszy nam znakomita muzyka, a jedną z piosenek wykonuje sam reżyser filmu Clint Eastwood. Zawsze warto się zatrzymać przy tym filmie. 

15:38, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 stycznia 2017

 

 

Film, zrealizowany w 2015 roku przez Sarah Gavron na podstawie scenariusza Abi Morgari, opowiada o prawdziwych początkach ruchu kobiet w sprawie uzyskania praw wyborczych w Anglii na przełomie wieków 19 i 20. Historia Maud Watts, która ciężko pracowała w pralni od 12 roku życia, na ekranie zaczyna się w chwili, gdy trochę przez przypadek trafia w towarzystwo walczących o swoje prawa kobiet. Właśnie zagapiła się w wystawę, na której wystawiono piękne ubrania, gdy przechodząca z wózkiem obok kobieta rzuca w wystawę kamieniem i krzyczy: Prawa dla kobiet! Po chwili zewsząd lecą kamienie, pojawia się policja i robi się niezły raban i jakbyśmy to określili dzisiaj - zadyma. Maud obserwuje to ze strachem i z ciekawością, tym bardziej, że wśród demonstrantek zauważa koleżankę z pracy. Najpierw chce sprawę obserwować z dystansu, ale życie przyspiesza, trochę wbrew sobie zostaje wciągnięta w wir wydarzeń i bierze w nich udział. Poznaje przywódczynię sufrażystek Emmeline Pankhurst, a potem wraz z koleżankami walczy o prawa kobiet biorąc za to pełną odpowiedzialność. Traci rodzinę, pracę ale nie poddaje się. Świetny scenariusz, ukazujący wściekłość uciskanych kobiet (jego roboczy tytuł brzmiał zresztą "The Fury"). Film jest świetnie zrealizowany, montaż i scenografia robią wrażenie, muzykę skomponował Alexandre Desplat. Do tego zaangażowano znakomite aktorki: główną rolę zagrała Carey Mulligan, bardzo przekonująca i wzruszająca zwłaszcza w scenach z synkiem. W epizodycznej roli pani Pankhurst pojawia się rewelacyjna jak zawsze Meryl Streep, a w roli aptekarki Helena Bonham Carter. Jedyna zauważalna męska rola to Brendan Gleeson w roli inspektora. Powoli i ciężko kobiety wywalczyły sobie prawa wyborcze i nie tylko, na napisach końcowych pojawiają się informacje kiedy i gdzie zrównano ich prawa wyborcze z prawami mężczyzn. Polska nawet nie wypada tak tragicznie, bo prawa otrzymałyśmy wraz z niepodległością w 1918 roku. Moim zdaniem jednak słusznie nadal bierzemy udział w różnych czarnych protestach, a także w tym co zaledwie wczoraj miało miejsce w niektórych miastach USA. Tak liczne manifestacje powinny uświadamiać wszystkim, że ciągle nie jest dobrze z prawami człowieka. Kobieta też człowiek.

17:36, scoutek
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 stycznia 2017

 

 

W 2013 roku Steven Knight zrealizował w osiem dni film, który spowodował, że opadła mi szczęka. Dawno, naprawdę dawno nie widziałam filmu, który za pomocą wyłącznie jednego aktora i bardzo skromnych środków, zrobiłby na mnie takie wrażenie. Akcja dzieje się w samochodzie, który prowadzi bohater filmu Ivan Locke. Towarzyszy mu wyłącznie telefon zgrany z systemem audio, przez który Locke prowadzi kilka najważniejszych w swoim życiu rozmów. Gdy wsiada do auta ma świetną rodzinę i znakomitą pracę, jest kochanym mężem i bardzo docenianym pracownikiem firmy budowlanej. Nazajutrz ma wykonać najważniejszą wylewkę betonu pod 55 piętrowy budynek, wszystko teoretycznie jest przygotowane i zapięte na ostatni guzik.  Tymczasem jak dojedzie na miejsce, jakim jest szpital w Londynie, jego sytuacja będzie wyglądała zdecydowanie inaczej. Niby nic się nie dzieje, skupieni jesteśmy wyłącznie na rozmowach telefonicznych i samym aktorze, ale ja w sekundzie przyrosłam do fotela przejęta dramatyzmem sytuacji, rozwojem zdarzeń i kunsztem filmowców. Tom Hardy genialnie udzwignął swoją rolę, w której wyłącznie mimiką i głosem zagrał faceta podejmującego najważniejsze decyzje w swoim życiu w czasie prowadzenia pojazdu. Rozlicza się ze sobą i z resztą świata, prowadzi bardzo trudne rozmowy prywatne i biznesowe. Napięcie widoczne jest w każdym ujęciu, nieważne czy filmowane wewnątrz czy na zewnątrz samochodu. Do tego dochodzi znakomity montaż, a wszystko to okraszone światłami autostrady i mijanych samochodów. Fenomenalny film, który trwa tyle ile trwa droga z Birmingham do Londynu i w czasie której zmienia się wszystko. Zdecydowanie polecam, sama przymierzam się do powtórki. I to nie dlatego, że w czasie, gdy go oglądałam, towarzyszyłam także telefonicznie znajomej stojącej w gigantycznym korku w okolicach Trójmiasta.

16:32, scoutek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 37