RSS
poniedziałek, 17 lipca 2017

 

 

Ten film z 1998 to najbardziej wojenne dzieło Stevena Spielberga. Rzecz dzieje się w czerwcu 1944 roku na terytorium Francji.  Historia rangersów, którzy po desancie na plażę Omaha zostają wysłani w głąb Francji, by odszukać szeregowca Jamesa F. Ryana. Rozkaz dostali z samej góry, bowiem do naczelnego dowództwa dotarła wiadomość, że trzech z czterech braci Ryan już zginęło w tej wojnie i śmierć na polu walki grozi ostatniemu, najmłodszemu synowi pani Ryan. A to zbyt duże poświęcenie dla jednej amerykańskiej matki. Dlatego też grupa ośmiu rangersów pod dowództwem kapitana Johna Millera przedziera się przez zburzone i zrujnowane miasteczka w poszukiwaniu żołnierza, mając nadzieję, że jeszcze żyje i że uda mu się uratować życie. Nie ma tu wielkich bitew, są małe potyczki. Ale jest i walka, jest bohaterstwo i tchórzostwo, są normalni mężczyzni w ekstremalnych sytuacjach, którzy muszą wykonać rozkaz, choć do końca nie wiedzą czy to ma sens. Czy życie nieznanego im bliżej Ryana warte jest narażania własnego? Świetny scenariusz ze znakomitymi zdjęciami Janusza Kamińskiego z muzyką Johna Williamsa. I rewelacyjna obsada. Przede wszystkim w roli dowódcy nieoceniony Tom Hanks, fantastyczny i bardzo przekonujący. Towarzyszą mu Tom Sizemore, Edward Burns, Barry Pepper, Adam Goldberg, Vin Diesel, Giovanni Ribisi, Jeremy Davies, Matt Damon, Ted Danson, Dennis Farina, Bryan Cranston... Nie pozbawiony tej nutki amerykańskiego dydaktyzmu film jest jednak świetny, wzruszający i bardzo zapadający w pamięć.                                                 .

14:58, scoutek
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 lipca 2017

 

 


Wakacyjny nastrój spowodował, że wykopałam dosyć stary film Mike'a Nicholsa z 1990 roku, który nakręcił na podstawie scenariusza Carrie Fisher. Ta autorka/aktorka wiele swoich utworów oparła na elementach autobiograficznych. Zapewne i w tym utworze inspiracją były skomplikowane związki z matką, bardzo znaną aktorką Debbie Reynolds. Obie zresztą niedawno zmarły i to w odstępie dnia. Bohaterkami filmu Nicholsa są dwie kobiety, matka i córka, bardzo zdolne i znane artystki. Matka, Doris Mann, jest piosenkarką, bardzo sławną przed laty, a jej córka Suzanne Vale, aktorką, której także zdarza się śpiewać. A układ jest między nimi bardzo skomplikowany, bo obie z czymś się borykają. Starsza pani usiłuje pogodzić się z przemijającą urodą i sławą, a młodsza chce się wybić i dorównać talentem i sławą matce. I wreszcie ułożyć sobie życie. Obie także walczą z uzależnieniami, starsza z alkoholem a młodsza z prochami. Film zrealizowany z niezłym rozmachem, mamy okazję uczestniczyć w kręceniu filmu, widzimy kulisy pracy reżyserskiej i aktorskiej. A do tego obsada jest mocna i to ona jest (jak to u Nicholsa) największym, poza intrygą, atutem filmu. Matkę zagrała cudowna Shirley MacLaine, córkę równie wspaniała Meryl Streep. A towarzyszą im Gene Hackman, Dennis Quiad, Richard Dreyfuss, Rob Rainer, Oliver Platt, Michael Ontkean i w epizodzie młodziutka Annette Bening. Muzykę zawdzięczamy m.in Carly Simon. A piosenki śpiewają osobiście Shirley MacLaine i Meryl Streep. Meryl dostała za swoją rolę nominację do Oscara, a także doceniono końcową piosenkę śpiewaną przez nią.  

15:40, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 lipca 2017

 

 

Prowokowane, podsycane nacjonalizmy oparte zresztą na wojennej atmosferze opanowują sąsiadów różnej narodowości, do tej pory żyjących w zgodzie obok siebie. Takie rzeczy powtarzają się w historii stale i obecnie również są wykorzystywane przez różnych rządzących. Dlatego też, ale nie tylko dlatego, zeszłoroczny film Wojciecha Smarzowskiego nie został zbyt dobrze przyjęty przez obecne władze Polski. Rzez Polaków przez Ukraińców w latach 40. ubiegłego stulecia to temat wstrząsającego i okrutnego filmu o Polakach, Ukraińcach i Żydach na Wołyniu. Obraz tak realistyczny, tak przejmujący, że trudno wymazać spod powiek sceny mordowania, torturowania i zamęczania sąsiadów. To film, który zapada w pamięć bardzo i podejrzewam, że nigdy z niej nie zostanie wyjęty. I bardzo dobrze, bo należy pamiętać o tym, że tak jak nam krzywdę uczyniono tak i my czyści i niewinni nie jesteśmy. I to powinno być przestroga i nauczką na zawsze. By historia jednak się nie powtarzała. Smarzowski miał odwagę, siłę i wyobraznię, którą wykorzystał przy realizacji tego fascynującego filmu. I chwała mu za to. Film, jak większość filmów tego typu, zaczyna się od zgodnego życia obok siebie Ukraińców, Żydów i Polaków. Wesele młodej Laszki wychodzącej za Ukraińca, na którym to jej ojciec przyrzeka rękę drugiej córki innemu, bogatemu ale starszemu sąsiadowi. Ojca nie interesuje to, że córka kocha innego, interes to interes, a szczęście córki widzi w bezpiecznym życiu u boku wdowca. Ale wojna i to co dzieje się po wkroczeniu Rosjan przekreśla życie wszystkich. Obsada, jak to u Smarzowskiego, doborowa: Arkadiusz Jakubik, Jacek Braciak, Iza Kuna, Gabriela Muskała, Tomasz Sapryk, Lech Dyblik, Janusz Chabior, Wojciech Zieliński  ... ale i ci nowi, nieznani a już świetni: Michalina Łabacz w roli Zosi, Adrian Zaręba, Maria Sobocińska....


Widzę przed sobą na zdjęciu twarz mojej sąsiadki, jedynej znanej mi Wołynianki, pani Luby, której burzliwe losy budziły wyobraznię. Rewolucję pazdziernikową 1917 roku przeżyła w Leningradzie, a powstanie warszawskie z małym synkiem na ręku...... Ocalała spod Łucka. Ale jak i kiedy niestety nie wiem. Za młoda byłam by zapytać. Czas minął.

18:13, scoutek
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 czerwca 2017

 

 

Dwa lata temu bardzo znana aktorka amerykańska z korzeniami europejskimi, m.in. dziadek ze strony ojca pochodził z Radomyśla Wielkiego k. Mielca (stąd pochodził również dramaturg Arthur Miller, mąż MM) zekranizowała powieść Amosa Oza. Rodzina pisarza pochodziła z Wilna i Równego (dzisiejsza Ukraina), więc polskie i żydowskie korzenie również widać w twórczości tego wieloletniego kandydata do literackiego Nobla. Czarowny i fascynujący język literatury bardzo trudno przenieść na ekran, ale determinacja i zacięcie Portman widoczne jest w filmie. Niesamowita i bardzo klimatyczna opowieść o nieszczęśliwej matce głównego bohatera, jakim jest młodziutki Amos, zrealizowana bardzo skromnymi środkami robi wrażenie. Autobiograficzne wątki o dzieciństwie w Jerozolimie, o historiach opowiadanych przez ukochaną mamę, która powoli wpada w depresję to wspomnienia pisarza, mocno eksponowane przez debiutującą w roli reżysera Portman. Sprostała zadaniu, stworzyła fascynujący i bardzo poetycki obraz. Widz, którego interesuje historia Żydów, ich migracja i powstanie Palestyny, będzie oczarowany klimatem zilustrowanym cudownymi zdjęciami Sławomira Idziaka. Ale nie jest to obraz łatwy, tak jak i historia samego Oza nie jest, pomimo tego, że ominęła go wojenna zawierucha. To czasy, w których trudno się było odnalezc i małemu chłopcu i jego matce, w której rolę także wcieliła się Natalie Portman. 

14:07, scoutek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 czerwca 2017

 

 

Gdyby nie świadomość, że to historia prawdziwa a tylko zekranizowana przez znakomitego reżysera oscarowego "Slumdoga. Milionera z ulicy", to chyba wyłączyłabym po paru minutach. Wiedziałam o czym jest zrobiony przez Danny'ego Boyle'a w 2010 roku film oparty na książce znanego alpinisty Arona Rolstona, niezbyt ciągnęło mnie do oglądania koszmaru jaki przeżył w kanionie Blue John w górach Utah. Nudzą mnie takie kameralne historie o przetrwaniu, tu jednak najpierw zatrzymały mnie efektowne zdjęcia natury, potem cudowna wspinaczka, fantastyczny nastrój i niesamowity James Franco w głównej roli. A potem już zostałam, mimo, że znałam koniec historii. Aron, nie mówiąc nikomu gdzie jedzie się wspinać, najpierw odbywa szaloną przejażdżkę rowerem w parku narodowym, potem jest przez kilka godzin przewodnikiem dwóch przypadkowo spotkanych dziewczyn. Po rozstaniu z dziewczętami i przy wspinaczce wpada w szczelinę, a spadający głaz blokuje mu prawą dłoń. Zaczyna się walka o przetrwanie, która trwa dokładnie 127 tytułowych godzin, do czasu aż Ralston uwalnia się z pułapki. Przejmująca historia, świetnie zrealizowana, trzymająca w napięciu widza, nawet tego, który dokładnie wie co i jak. Znakomita gra aktorska i naprawdę fantastyczne zdjęcia. Polecam.                                             .

15:19, scoutek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 maja 2017

 

To już ostatni odcinek cyklu z "Maszketów" o Kutzu i jego śląskich filmach

"Śmierć jak kromka chleba" to film, który się Ślązakom należał. I nie mógł go zrobić nikt inny. Opowieść o strasznych chwilach ciemnych grudniowych nocy roku 1981 w Katowicach to historia prawdziwa do bólu. Zaczyna się tak jak stan wojenny - śnieg i czołgi na Rondzie, internowania i przejmujące uczucie strachu. Ale zapada decyzja o strajku na kopalni "Wujek", a potem o jego pacyfikacji. Opowieść o tym, jak doszło do śmierci Dziewięciu z Wujka jest jedną z wielu ważnych opowieści o nas samych, o determinacji, odwadze i strachu. Trzynaście lat po tym strasznym grudniu Kutz zrobił kolejny ważny film dla siebie, ale myślę, że to jeden z ważniejszych filmów dla Ślązaków. Zagrali znani i nieznani, wśród znanych wystąpili m.in. Janusz Gajos, Andrzej Grabowski, Adam Bauman, Mariusz Benoit, Jerzy Trela, Jerzy Radziwiłłowicz, Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Jan Peszek... Całość oprawił muzycznie Wojciech Kilar, człowiek również związany z Katowicami. Pamiętam te dni sprzed 35 lat jakby to było wczoraj, a film Kutza oddaje świetnie ich nastrój.

11:43, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 maja 2017

 

c.d. cyklu z "Maszketów" o Kutzu i jego śląskich filmach


O "Paciorkach jednego różańca" pisałam na blogu wcześniej

W 1994 roku Kazimierz Kutz pokazał dwa filmy. 
Pierwszy to "Zawrócony". Robotnik należący do PZPR, Tomasz Siwek, wydelegowany zostaje na katowicki wiec "Solidarności", gdzie ma szpiegować kolegów. Pod wpływem emocji zaczyna z wiecującymi śpiewać religijną pieśń i zostaje uznany przez milicjantów za opozycjonistę. Po długim pościgu zostaje aresztowany i poddany męczącym przesłuchaniom. Ma podać nazwiska wiecujących, ale nie robi tego. Sceny, w których podaje wyłącznie swoje nazwisko i adres są znakomite, a występujący w roli Siwka Zbigniew Zamachowski nieprawdopodobnie autentyczny. Pościg za uciekającym Siwkiem jest ekscytujący, zrealizowany m.in. na zapomnianym cmentarzu żydowskim przy ulicy Kozielskiej w Katowicach. Film ma wiele humorystycznych akcentów, ale klimat jest poważny, pokazuje pęknięcia zachodzące wtedy (i teraz niestety również) w rodzinach. Brat Siwka zostaje przyjęty do ZOMO, więc brat uznany za opozycjonistę raczej mu przeszkadza. Poza Zamachowskim w szczytowej formie pojawia się wielu znakomitych aktorów np. Henryk Bista czy Zofia Rysiówna. Muzykę do tego filmu tym razem zrealizował Jan Kanty Pawluśkiewicz. Znakomicie oddaje nastrój.

15:46, scoutek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 maja 2017

 

 

c.d. cyklu z "Maszketów" o Kutzu i jego śląskich filmach

Dwa lata po premierze "Soli..." w 1971 roku pojawia się w kinach druga część cyklu zatytułowana „Perła w koronie”, którą wiążą z pierwszą bohaterowie i aktorzy. Kutz także kręcił go na Nikiszowcu, ale również w kopalniach "Wieczorek" (Katowice) i "Rozbark" (Bytom). Akcja filmu dzieje się w latach trzydziestych, a jest to opowieść o miłości małżeństwa Jasia Basisty na tle akcji strajkowej na kopalni. To z tego filmu pochodzi słynna scena mycia ojca po powrocie do domu, a także złodziejska akcja synków Jasia, którzy kradną ojcu z talerza jedyny karminadel, zwany również karbinadlem, a gdzie indziej zwany po prostu kotletem mielonym. Do tej samej obsady aktorskiej, która brała udział w „Soli ziemi czarnej” doszlusowała przepiękna Łucja Kowolik, która zagrała żonę Jasia, a także Franciszek Pieczka w roli Huberta Sierszy. No i oczywiście muzykę stworzył znowu Wojciech Kilar. 

18:10, scoutek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 maja 2017

 

Na prośbę twórców "Maszketów"  napisałam dłuższy tekst dotyczący filmów K. Kutza. Całość właśnie tam issuu.com/magazynmaszkety/docs/11 na stronie 18, a dziś tutaj tylko jeden z elementów.

Swoją obecność na ekranach kin Śląsk zawdzięcza człowiekowi urodzonemu prawie 90 lat temu w Szopienicach, dzisiejszej dzielnicy Katowic. Kazimierz Kutz i jego filmy, także książki i felietony, pomagają zrozumieć fenomen Śląska i Ślązaków, ich specyfikę, niezależność i istnienie na tym terenie od wielu lat.

Pierwszym z jego znanych filmów o tej ziemi i ludziach była słynna "Sól ziemi czarnej". To, zrealizowana w 1969 roku na terenie Nikiszowca, dzielnicy Katowic, poetycka opowieść o II powstaniu śląskim. Siedmiu braci Basistów bierze w nim udział, to prości ludzie stąd, którzy w obronie swojego miejsca na ziemi biorą do ręki broń i stają do walki. Jest sierpień 1920 roku, najmłodszy Gabriel przekrada się w zdobytym mundurze niemieckim do Niemców i zakochuje się w sanitariuszce, młodziutkiej Niemce. Powstańcom pomagają Polacy, ale Niemcy są silniejsi. Bohaterowie mówią gwarą, ale język jest zrozumiały dla ludzi spoza Śląska. Pełen pełnokrwistych postaci w znakomitej obsadzie, żeby wymienić tylko paru: Olgierd Łukaszewicz, Jerzy Bińczycki, Jerzy Cnota, Wiesław Dymny, Jan Englert, Bernard Krawczyk, młodziutki Daniel Olbrychski, Jan Bógdoł, Marian Dziędziel, Jerzy Trela, Andrzej Wojaczek (brat poety Rafała)... Świetny montaż i cudowna muzyka Wojciecha Kilara dopełniają obraz.

c.d.n.

10:11, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 kwietnia 2017

 

 

W piątkowe wieczory jedna ze stacji telewizyjnych nadaje nakręcony po latach dziewięcioodcinkowy dodatkowy sezon znanego również u nas serialu. I dlatego też postanowiłam podzielić się moimi wrażeniami z poprzednich sezonów, nie da się ukryć, raczej pozytywnymi, zrealizowanymi w latach 2004-2009. Najbardziej podobał mi się pierwszy, jako że był odkrywczy i zupełnie zaskakujący, ale potem niejako z rozpędu obejrzałam resztę. Krzywdy nie zrobiło, choć zachwytu nie wzbudziło. Historia jest całkiem od czapy ale może dlatego przykuła moją uwagę: otóż w więzieniu Fox River ląduje Lincoln Burrows, skazany na śmierć za zbrodnię, której nie popełnił. Mike Scofield, młodszy brat Burrowsa, kilka lat wcześniej brał udział w przebudowie więzienia i zna go jak własną kieszeń. Po napadzie na bank ląduje w Fox River z przygotowanym planem ucieczki, jest bowiem zdecydowany uwolnić swojego niewinnie wrobionego w zbrodnię brata. Na wszelki wypadek jednak tatuuje swoje ciało w plany więzienia i różne pomocne dla ucieczki szczegóły. Tak się zaczyna ta więzienna historia, która rozkręca się bardzo powoli ale fascynuje od pierwszego ujęcia. Poza braćmi w serialu występują niesamowite postacie, złe i jeszcze gorsze, ale Fox River to nie miejsce dla aniołków. No, chyba, ze pojawi się kobieta, która jak zwykle łagodzi obyczaje. Świetny klimat, niesamowite zwroty akcji i naprawdę pełnokrwiste postaci dają pełen napięcia sezon pierwszy. A potem trochę się rozmywa, choć bohaterowie zawsze przed czymś i przed kimś uciekają. W pierwszym sezonie uciekają z więzienia, w drugim przed pościgiem, w trzecim akcja dzieje się znowu w panamskim więzieniu Sona. W czwartym walczą z Firmą. A w piątym, który się właśnie zaczął, Mike siedzi w więzieniu Ogigy .... Klimat trzyma serial do końca, ale to - poza intrygą - zasługa zatrudnionych aktorów, od początku do końca tych samych, którzy nie odpuszczają i naprawdę ciężko pracują na sukces. Mało znani Wentworth Miller i Dominic Purcell w roli braci, a towarzyszą im Amaury Nolasco (świetny Sucre), Robert Knepper (przerażający T-Bag), Wade Williams (okropny Brad Bellick), Paul Adelstein (zaskakujący Kellerman), William Fitchner (fascynujący Mahone) i wielu innych. W roli pięknej pani doktor Sary Tancredi wystąpiła Sarah Wayne Callies. Pomimo miejsc, w których się dzieje oraz problemów  się pojawiających bardzo lubiłam ten serial i z sentymentem oglądam pointę zatytułowaną "Sequel". Czy to rzeczywiście koniec? Bo jak wiadomo śmierć jednego z bohaterów niczego nie skończyła....                                      .

18:14, scoutek
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39