RSS
czwartek, 15 lutego 2018

 

 

To jeden z najlepszych filmów jaki ostatnio widziałam. Wszystko w nim jest fantastyczne: dialogi, zdjęcia, muzyka, aktorstwo... Ale najwspanialszy jest scenariusz. Niebanalny, bardzo oryginalny i cudownie skonstruowany. Autorem scenariusza i reżyserem tego zrealizowanego w 2017 roku filmu, jest Martin McDonagh, dlatego też całość jest kompletna i fantastycznie konsekwentna. Bohaterka, Mildred Hayes, matka zgwałconej i zamordowanej dziewczyny, nie mogąc doczekać się końca trwającego siedem miesięcy śledztwa, wynajmuje trzy billboardy i zwraca się na nich bezpośrednio do szefa miejscowej policji, szeryfa Willoughby'ego. Tak zaczyna się prywatna wojna Mildred z miejscowymi glinami, którzy mimo najlepszych intencji szefa pozorują działania, bo brak im weny, chęci i konsekwencji. Ale nie tylko gliny stają przeciw Mildred, staje też część miasteczka, a to dlatego, że... nie, nie zepsuję oglądania. Choć kusi. Trudno opowiedzieć o problemach Mildred bez zdradzania pewnych szczegółów, dlatego też polecam szczerze i otwarcie ten świetny, dramatyczny, ale i zabawny film, pełen zaskakujących rozwiązań. I nawiązań. Początkowa scena, gdy Mildred wkracza do agencji reklamowej przywołuje klasyczne westerny muzyką i stylem. Zresztą muzyka, cudownie dobrana, także pomaga w odbiorze. W roli Mildred widzimy genialną Frances McDormand, niezbyt piękną delikatnie mówiąc, zmęczoną życiem samotną kobietę, która nie potrafi zapomnieć o sprawcy śmierci córki. Myślę, że zasłużyła na Oscara, do którego jest nominowana. Towarzyszy jej fantastyczny Woody Harrelson w roli szeryfa. A także zupełnie fenomenalny, dla mnie kompletne odkrycie, mimo, że znam go od dawna, Sam Rockwell w roli Dixona. Dixon to oficer policji, którego przemiana z dupka, rasisty, maminsynka w detektywa z prawdziwego zdarzenia jest nieprawdopodobnie genialnie zagrana. Obaj panowie zresztą też są nominowani do nagrody Akademii za drugoplanową rolę męską, przykro mi Woody, Sam powinien ją otrzymać. Film ma zresztą aż siedem nominacji (najlepszy film, najlepszy scenariusz oryginalny, pierwszoplanowa rola żeńska i te dwie drugoplanowe męskie, montaż i muzyka). Ten film zachwyca, bo mimo poważnej tematyki zrobiony jest lekko, z wyczuciem, z dowcipem. I z uczuciem. I na długo zostaje w głowie.

15:54, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 lutego 2018

 

 

Reklamowany jako serial dla młodzieży, ale całkiem i do końca to jest chyba serial przede wszystkim dla dorosłych. I powinni obejrzeć go przede wszystkim rodzice i pedagodzy, bo problemy w nim pokazane to problemy współczesnych dzieci w każdym wieku. To, jak są traktowani przez kolegów, przyjaciół, znajomych, rodziców czy nauczycieli. To serial o tym, jak bardzo plotka, niedomówienie, niedopowiedzenie a nawet głupi żart (ranking) może skrzywdzić drugiego człowieka, zwłaszcza gdy to jest wrażliwa nastolatka. Cała historia zaczyna się od tego, że Clay Jensen, młody chłopak pogrążony w żałobie po samobójczej śmierci koleżanki, dostaje paczkę. Znajduje się w niej kilka kaset, na których zmarła Hannah Baker nagrała swoja przedśmiertną spowiedz, w której tłumaczy swój desperacki krok. Kasety te, po przesłuchaniu, Clay ma podać dalej  i tak trzynaście osób dowiaduje się czym zawiniły, ale i wszyscy pozostali mogą zrozumieć jak to wszystko się ze sobą splotło. Fajnie pomyślana historia o współczesnej młodzieży, o ich problemach i dniu codziennym, o zabieganych rodzicach, przeciążonych nauczycielach, zazdrosnych kolegach i koleżankach... Połknęłam ten serial szybko, to zaledwie 13 odcinków, które reżyser Brian Yorker oparł dość wiernie na książce Jaya Ashera. Polecam.

17:08, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 lutego 2018

 

 

Poszłam do kina na film z Garym Oldmanem, ale Oldmana wcale w nim nie było. Aktor znany z ról bardzo nieprzyjemnych facetów tym razem podjął się zagrać człowieka z kompletnie innego świata. Polityka. Osobistości. Myśliciela. Premiera. Po prostu Winstona Churchilla. I to w kluczowym dla niego i świata momencie, gdy ważą się wojenne i powojenne losy Europy i świata. Maj 1940 roku, Anglia, partia traci zaufanie do dotychczasowego premiera Chamberlaina i postanawia go wymienić na innego. Wybór pada na Winstona, ale to nie jest łatwy wybór, bo Churchill ma za sobą katastrofalną inwazję na półwysep Gallipoli w 1915 roku, której rodacy nie potrafią mu zapomnieć, o wybaczeniu nie wspomnę. I ten przełomowy moment w życiu człowieka walczącego o siebie i swój kraj jest tematem znakomitego filmu Joe'go Wrighta ("Pokuta" czy "Anna Karenina") z 2017 roku, opartego na scenariuszu Anthony'ego McCartena. Fascynujący obraz, choć wydawało się, że film oparty prawie wyłącznie na rozmowach i dywagacjach będzie nudny i męczący. Scenarzyści jednak świetnie ukazali system polityczny Wielkiej Brytanii, ludzkie charaktery i grozę sytuacji. Znakomite dialogi i fenomenalne aktorstwo to dwa najważniejsze atuty tego filmu, który już otrzymał kilka nagród i 27 nominacji. Zdziwię się jak Gary Oldman nie otrzyma nagrody Akademii, bo w pełni zasłużył, nie tylko chowając się za charakteryzacją, ale i stając się wielkim Churchillem na dwie godziny. Towarzyszą mu dwie piękne panie: fantastyczna Kristin Scott Thomas w roli żony i Lily James w roli maszynistki. Reszta ról ginie, choć Ben Mendelsohn w roli Jerzego VI również zapada w pamięć.

11:54, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 stycznia 2018

 

 

Właściwie to wszystko miałam na nie. Nie przepadam za malarstwem Zdzisława, nie byłam zbyt wytrwałą słuchaczką Tomka, nie przepadam za aktorstwem Seweryna, Konieczną znam tylko z serialu i nie jestem fanką Ogrodnika. Ale zasiadłam wreszcie do filmu zrealizowanego w 2016 roku przez Jana P. Matuszyńskiego i nie żałuję. Rzetelny, dojrzały i prawdziwy film o dysfunkcyjnej rodzinie Beksińskich, o ich problemach ze sobą nawzajem, światem zewnętrznym i innymi ludzmi, osadzony w latach, które znam bardzo dobrze, zrobił na mnie wrażenie. Patrzyłam zafascynowana na wzajemne relacje rodziców z dzieckiem, dorosłym synem, który walczy z własnym charakterem i swoimi problemami. Do tego opieka nad dwoma starymi, mocno schorowanymi matkami w świecie ostatniego trzydziestolecia ubiegłego wieku uzupełnia obraz. Realizm, codzienność, dbałość o najmniejsze szczegóły zrobiły na mnie największe wrażenie, bo przecież sama pamiętam te czasy, muzykę, przedmioty... Całość uzupełnia naprawdę wysokiej klasy aktorstwo całej trójki. Andrzej Seweryn rewelacyjnie oddał charakter Zdzisława, jego nieporadność, nawyki, neurozy ... Aleksandra Konieczna przejmująco zagrała Zosię, spajającą całość rodziny i dbającą o wszystkich, jej siłę, odwagę i poświęcenie. A Dawid Ogrodnik z charakterystycznym dla siebie wdziękiem wcielił się w Tomasza, imitując go w chwilach zapowiedzi radiowych w sposób nieprawdopodobny. Film otrzymał wiele nagród, wszystkie są jak najbardziej zasłużone, a dywagacje czy oddaje prawdziwie charakter jego bohaterów uważam za chybione. To film fabularny, nie dokument, oparty jedynie na tym, co twórcy wiedzieli o swoich postaciach i co w nich chcieli odkryć. Reszta zostanie tajemnicą.

15:28, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 stycznia 2018

 

 

P.T. Barnum to na pewno fascynująca postać, wizjoner, to on właśnie uznany jest za twórcę nowoczesnej rozrywki. Az dziwne, że dopiero teraz powstał film, w którym opowiada się o początkach "Cyrku Barnuma". Świetnym pomysłem było opowiedzieć tę historię w musicalu, a wykonanie jest genialne. Zwłaszcza w trzech punktach: barwy, muzyki i choreografii.  Z seansu wyszłam zachwycona i zaczarowana, z pełnym przekonaniem, że muszę obejrzeć to ponownie. Michael Gracey zrealizował w 2017 roku krótki (zaledwie 1h 45 min), pełen energii i ognia film, naładowany po brzegi muzyką, tańcem i historią. Do tego bardzo znane twarze na pierwszym planie, przed wszystkim Hugh Jackman, który o tym, że umie śpiewać przekonał nas przy "Nędznikach", a teraz jeszcze udowodnił, że świetne tańczy.  W tańcu towarzyszy mu idol nastolatek, fascynujący i uroczy Zac Efron (którego twarz chwilami przypomina mi Adama Hofmana, czym psuje mi odbiór), oraz prześliczna Zendaya. A rolę żony Barnuma, Charity, zagrała świetna Michelle Williams. Ten film koniecznie trzeba zobaczyć, polecam bardzo.

13:13, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 stycznia 2018

 

 

To film dla widzów w wieku 50+ i to wyłącznie dla tych, którzy żyli w PRL. Żeby dobrze zrozumieć i fabułę i postacie należy także choć trochę wiedzieć kim była jego bohaterka. Widz, który jest młodszy i nie zna Michaliny Wisłockiej ani jej książki, odbierze ten film wyłącznie na poziomie komediowym. Tacy widzowie zastanawiają się pewnie nad inteligencją scenarzystów, którzy opowiadają o wydawaniu w gruncie rzeczy pruderyjnej książki jakby to był najtwardszy pornos. Ale dla widza w starszym wieku to zabawna i rzetelna opowieść o walce z ciemnotą i zacofaniem, jaką musiała stoczyć lekarka świadoma tego, co dzisiaj wiedzą wszyscy. Odkrywcy zawsze mają pod górę, a ci, którzy mają nieszablonowe życie i poglądy, poza wielką górą przed sobą, mają też inne przeszkody. Są nimi zwykle ludzka nieufność, nieuctwo, zawiść... To bardzo fajny film zrealizowany w 2017 roku, ale reżyser Maria Sadowska zdecydowała się na porozrywaną, chaotyczną narrację, która utrudnia zrozumienie wszystkich racji i problemów. Magdalena Boczarska świetnie oddała charakter swojej bohaterki, dowcipnej, inteligentnej bezpruderyjnej seksuolog, której zawsze zależało na pacjentkach i rozwiązaniu ich problemów. Te sceny - z pacjentkami - podobały mi się zresztą najbardziej. Nie podobał mi się natomiast Piotr Adamczyk w roli męża, zupełnie mi tu nie pasuje. Zachwycający był epizod cenzora, zagrany przez Artura Barcisia, trzy minuty na ekranie a kradnie całe show. Cały film pokazuje mechanizm wychodzenia z nieuctwa, walkę z prymitywnym pojmowaniem seksualności człowieka. Obawiam się, że, niestety, poprzez celowe działania i brak odpowiedniej edukacji seksualnej, zmierzamy właśnie z powrotem w ciemnotę. Oby się nie udało, czego sobie i wszystkim życzę. 

14:21, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 stycznia 2018

 

 

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie mój telefon komórkowy jest zegarkiem, notatnikiem, kalendarzem, skrzynką mailową, stoperem, czytnikiem, zbiorem empetrójek, radiem, gazetą, twitterem, facebookiem, messengerem, skype'm, kalkulatorem, mapą, aparatem fotograficznym, albumem ze zdjęciami.... Do dzwonienia służy tez oczywiście, ale gdzieś na samiutkim końcu... Dlatego też film włoskiego reżysera Paolo Genovese, zrealizowany w 2016 roku, przemówił do mnie bardzo. Uświadamia bowiem, jak bardzo ufamy temu narzędziu i jak dużo mu powierzamy. To historia bardziej teatralna niż filmowa, za oknem zaćmienie księżyca i grupa przyjaciół postanawia wspólnie zjeść kolację w mieszkaniu jednej zaprzyjaznionej pary. W sumie spotyka się siedmioro ludzi, miało być o jedną więcej, bo drugim pretekstem, poza zaćmieniem, miało być poznanie nowej partnerki jednego z grupy. Niestety, partnerka nie dociera. Zasiadają do wspólnej kolacji i po krótkim small talku obecni przy stole dochodzą do wniosku, że znają się tak długo, że nie mają przed sobą tajemnic. Pada pomysł na zabawę: każdy położy swój telefon na stół i tego wieczoru przeczyta na głos przychodzący sms, a rozmowę przeprowadzi publicznie. I tak się zaczyna odkrywanie kart. Bo jasne jest, że pewnych rzeczy nie wiedzą o nas nawet najbliżsi, a jeśli do tego się kłamie i oszukuje, to po takim szczerym wieczorze możemy nie mieć czego zbierać. No właśnie. Zakończenie jest bardzo interesujące, do przemyślenia dla widzów. Z ciekawostek: jedną z postaci gra Kasia Smutniak, Polka znana na włoskim rynku filmowym. Film polecam gorąco, to bardzo ciekawa obserwacja dzisiejszych - i nie tylko, bo przecież kłamiemy od zawsze - czasów.

12:19, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 grudnia 2017

 

 

Krótki, zaledwie 7 godzinny, westernowy serial, nakręcony świetną kamerą, ze znakomitymi zdjęciami i muzyką. Nostalgiczny i bardzo intrygujący. I Michelle Dockery (czyli serialowa Mary Crowley z Downton Abbey) wśród pustkowia okolic Santa Fe, Nowy Meksyk. Oraz Jeff Daniels w roli złego. W pewnym maleńkim miasteczku na Dzikim Zachodzie żyją same kobiety z dziećmi, bo wszyscy mężczyzni zginęli w katastrofie kopalni, w której pracowali. Kobiety biorą los swój we własne zdecydowane ręce i życie powoli wraca do normy. Ciężka, rzetelna praca zapełnia dni kobiet, pojawiają się inwestorzy, którzy chcą je wspomóc w odbudowaniu kopalni. Pojawia się także Roy Goode (świetna rola Jacka O'Connella), za którym ciągnie cała banda morderców, mają bowiem z nim sprawę do rozliczenia. Na czele bandy stoi podający się za pastora Frank Griffin, mentalny ojciec ściganego. Intryga przekonująca, charaktery znakomicie zarysowane, bez schematycznego podziału na dobrych i złych. Piękny serial zrealizowany przez Netflix w 2017. Trzeba przyznać, ze ta wypożyczalnia się stara bardzo i w ofercie ma wiele znakomitych filmów i seriali. 

10:23, scoutek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 grudnia 2017

 

 

W dzieciństwie strasznie chciałam nauczyć się rysować, niestety udało mi się wyłącznie stworzyć rysunki techniczne (za to za całą klasę), kaligrafować i wiele tego typu projektów, wymagających powtarzalnych motywów. I to mimo świetnej nauczycielki, jaką była dla mnie moja znajoma Rosjanka (właściwie Ukrainka) Lena, z którą kiedyś spędziłam całe wakacje na Krymie. Na malarstwie specjalnie się nie znam, choć oczywiście, jak na nasze pokolenie przystało, rozpoznaję malarzy i ich dzieła, odwiedziłam też w życiu parę muzeów, z muzeum van Gogha w Amsterdamie na czele. Właśnie, Vincent van Gogh. "Twój Vincent". Cudowny, malarski film. Do wymyślonej, wcale nie nudnej intrygi, użyto postaci z obrazów  van Gogha. Główny bohater szuka spadkobiercy Vincenta, bo musi mu dostarczyć ostatni list malarza i próbuje wyjaśnić okoliczności jego śmierci, a na swojej drodze spotyka ludzi, których  portrety namalował Vincent. Przy okazji dowiadujemy się, jak niewiele wiemy o jego życiu. Sam pomysł jest nieprawdopodobny, a wykonanie mistrzowskie. Fascynujące osiągnięcie polskich artystów malarzy pracujących na pracach van Gogha pod reżyserską ręką dwojga ludzi: Doroty Kobieli i Hugh Welchmana. Oprawione świetną muzyką, a w polskiej wersji językowej bohaterom głosów użyczyli znakomici  aktorzy ze Stuhrami, ojcem i synem na czele. Polecam, to naprawdę jedna z najpiękniejszych animacji jakie stworzono. I do tego to polskie dzieło, choć produkcja polsko-brytyjska. Film ten na ekrany kin trafił w tym roku i trwa zaledwie 1h 35 min. 

18:02, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 grudnia 2017

 

 

Widziałam już wiele filmów o takiej tematyce, jeden z Joanne Woodward szczególnie utkwił mi w pamięci. Ten włączyłam ze względu na odtwórczynię roli głównej, która za tę właśnie rolę dostała Oscara i oczywiście nie zawiodłam się. Dramatyczna historia z 2014 roku zrealizowana przez Richarda Glatzera i Washa Westmorelanda to opowieść o pięćdziesięcioletniej Alice Howland, pracowniku naukowym, dydaktyku, matce i żonie. Szczęśliwa, piękna, mądra kobieta zauważa u siebie problemy z pamięcią i słyszy diagnozę: Altzheimer. Reszta filmu to walka kobiety z chorobą, powolne znikanie, zapadanie się w siebie na oczach rodziny. Alice stara się jak najdłużej być sobą,  "still Alice". A Motyl to nazwa pliku w komputerze, który w krytycznej chwili ma jej pomóc... Do tego dochodzi świadomość, że ten rodzaj choroby, na jaką zapadła bohaterka, jest dziedziczna, a dzieci jest troje, a także dwoje wnuków... Bardzo ciężki, mocny film z genialną rolą Julianne Moore w roli Alice. Towarzyszy jej Alec Baldwin w roli męża, oraz Kristen Steward, Kate Bosworth i Hunter Parrish w rolach dorosłych już dzieci. Bardzo ciężki, wzruszający film, ale warto się zatrzymać i pomyśleć....                                              .

12:26, scoutek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42