RSS
poniedziałek, 18 września 2017

 

 

Niesamowicie prosty, ale czarowny film. Trzy Oscary w bieżącym roku za scenariusz adaptowany, drugoplanową rolę męską  (znany wcześniej Mahershala Ali z "Igrzysk śmierci" czy "House of cards"), oraz za najlepszy film roku świadczą o poziomie obrazu. Wciąga jak magma, bo widz od pierwszych ujęć zastanawia się w którym kierunku zmierza. Opowieść o czarnym chłopcu, który próbuje znalezć się w trudnym środowisku dilerów narkotyków i narkomanów. A także o tym jak trudno poznać samego siebie. Historia podzielona jest na dwie części - bohatera poznajemy jako młodego chłopca, którego wychowuje matka narkomanka a niespodziewanym opiekunem staje się diler narkotyków. A potem mamy przeskok czasowy i nasz bohater jest dorosły i widzimy co wynikło z trudnego dzieciństwa. Film oparty jest na sztuce teatralnej, ale reżyser Barry Jenkins potrafi przykuć widza do fotela. Fabuła w gruncie rzeczy sztampowa, ale jak to jest opowiedziane. Powolna akcja pięknie zrealizowana, świetnie opowiadana wzrusza i zostawia głęboki ślad. Trudno zapomnieć o tym filmie i jego bohaterach.

12:13, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 września 2017

 

 

 

Reklama nowej wersji "Breaking Bad", zwabiła mnie, nie da się ukryć. Pierwszy sezon serialu ma swoisty urok i czar, ale niestety jest w nim wszystko naraz i za dużo grzybów w barszcz. No, chyba, że w dalszych sezonach (o ile powstaną) zostanie to wszystko inteligentnie wykorzystane. Choć nie wydaje mi się, bo nagłe śmierci zbyt szybko kończą pewne rzeczy. Chwilami miałam uczucie, że twórcom znudziły się postacie i nie wiedzieli co z nimi zrobić. Bo sam pomysł jak pewien inteligentny doradca finansowy wpada na to, by pomóc kartelowi prać forsę, jest świeży i pozwala na dużą swobodę w rozwijaniu fabuły kryminalno-obyczajowej. I całkiem fajnie wymyślone główne postacie pozwalają na duże pole manewru. Ale agencje towarzyskie, kościół z jego pasterzem, dilerzy narkotyków i zabójcy na zlecenie to trochę zbyt dużo na biednego Marty'ego  Rozumiem, wokół nielegalnych pieniędzy kręcą się wszyscy, ale w serialu zbytnio się to wszystko plącze i mota. Główny bohater, Marty Byrde jest świetnie zagrany przez Jasona Batemana (znanego z dwóch części komedii "Szefowie wrogowie" czy "Juno") i aktor wreszcie ma okazję by pokazać swój talent i urok. Najjaśniejszym punktem serialu jest jednak Laura Linney, której Wendy, żona Marty'ego, jest fantastycznie zagraną postacią, pełną obaw o bliskich ale także zdesperowaną by to wszystko udzwignąć i wspomóc zdradzanego męża. I to dla niej warto poświęcić czas.                                            .

11:34, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 września 2017

 

 

Kenneth Lonergan stworzył w zeszłym roku ten film (jego reżyseria i jego scenariusz, za który zresztą otrzymał Oscara), który jakoś niepostrzeżenie przemknął w naszych kinach. A szkoda, bo film, choć nie jest wybitny i zupełnie pozbawiony tzw. wodotrysków w typie efektów specjalnych, jest jednak rewelacyjnym filmem psychologiczno-emocjonalnym. Od pierwszej chwili łapie widza za gardło i trzyma do końca. Lee Chandler dowiaduje się po śmierci swojego brata, że będzie osobą odpowiedzialną za jego nastoletniego syna. Lee to nieufny samotnik, zarabiający jako złota rączka, zaczyna całe swoje życie zmieniać dla bratanka, którym musi się zająć. Staje także twarzą w twarz z wydarzeniami, które przed laty spowodowały jego rozstanie z żoną i wyjazd z miasta. Nie jest to film prosty, natłok emocji powoduje, że łatwo było scenarzystom wpaść w tani sentymentalizm. Na szczęście udało się tego uniknąć i film staje się wielkim przeżyciem dla widzów, pozbawionym schematycznych i łatwych do przewidzenia rozwiązań. Przeżycia wzmacnia fenomenalna gra Caseya Afflecka w roli Lee, który został za tę rolę doceniony w bieżącym roku przez Amerykańską Akademię Filmową. Towarzyszą mu m.in. Lucas Hedges w roli bratanka, Michelle Williams, Kyle Chandler czy Matthew Broderick. Polecam gorąco, choć uprzedzam, że nie jest to film rozrywkowy.

16:38, scoutek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 sierpnia 2017

 

 

Czasy musicali minęły. Niestety. Czasem tylko pojawiają się perełki, które wzbudzą zainteresowanie widzów, ale rzadko. Takim musicalem była "Mamma mia", która miała wszystko co trzeba: intrygę, muzykę, wykonanie, tempo. A zeszłoroczny "La La Land" nie ma nic. Znudził mnie, kompletnie nie porwał ani pomysłem ani muzyką, ani jedna piosenka nie została mi w pamięci. Historia początkującej aktorki i ambitnego muzyka jazzowego, których losy splatają się przez chwilę i oboje zostawiają piętno na życiu tej drugiej osoby. Ambicja i marzenia, które należy spełniać, dla których warto poświęcić osobiste szczęście to cała treść filmu wypełnionego zaledwie dobrą muzyką, niezłym tańcem. Początkowo miałam uczucie, że wszystkie kwestie będą wygłaszane śpiewem, ale w pewnym momencie realizatorzy porzucili ten pomysł i bohaterowie śpiewają tylko od czasu do czasu. Fakt, jest kilka ładnych scenek jak ta w obserwatorium astronomicznym, zwłaszcza niebiański taniec robi wrażenie. Ujęła mnie też alternatywna wersja zakończenia. Ale jest tego mało. Aktorzy - Ryan Gosling i Emma Stone - choć nie posądzałam ich o talenty muzyczne, są zaledwie dobrzy. Reżyser, Damien Chazelle, który ten film wyreżyserował to  świetny młody twórca, który ma już na koncie znakomity "Whiplash". Za oba otrzymał nagrody Akademii co dobrze wróży przyszłości tego artysty.

11:55, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 sierpnia 2017

 

 

Ten film, niepozorny i bardzo niszowy, zdobył dużą popularność wśród wielbicieli kameralnego kina. I wcale się nie dziwię, mnie zachwycił wieloma rzeczami. Oczywiście mój zachwyt m.in. spowodowało to, że akcja dzieje się w Szwecji, bo to jedno z moich ulubionych miejsc na świecie. Film został zrealizowany w 2015 roku przez Hannesa Holma na podstawie własnego scenariusza, i jest to opowieść o życiu przeciętnego Szweda o imieniu Ove. Po śmierci żony ten poukładany samotnik próbuje się zabić z tęsknoty, ale życie zmienia się, gdy obok wprowadza się nowa rodzina. Rozum często bierze górę w tym pedantycznym mężczyznie, dlatego też próby samobójcze odwołuje pod wpływem zdarzeń zewnętrznych i z powodu poczucia obowiązku. Ove jest opryskliwy, oschły, sprawia wrażenie gbura ale w miarę poznawania dostrzegamy głęboko skrywane dobre serce i bardzo wrażliwą duszę. Historia opowiadana jest spokojnie, z wieloma retrospekcjami, poznajemy życie bohatera i jego samego od dzieciństwa. Sympatyczna, chwilami bardzo zabawna (reklamowany jest zresztą jako komedia co nie jest przesadą), ale i wzruszająca historia to opowieść o naszym dzisiejszym świecie, o ludziach starszych, samotnych, których dookoła nas nie brakuje. I o problemach współczesnego świata oraz metodach radzenia sobie z nimi. I ze sobą.

13:36, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 sierpnia 2017

 

 

Na fali popularności kryminałów skandynawskich powstał serial, którego akcja rozpoczyna się na styku Danii i Szwecji, czyli dokładnie na moście pomiędzy Kopenhagą a Malmoe. Znaleziono tam zwłoki kobiety, połowa korpusu leżała w Szwecji, druga część w Danii, dlatego też śledztwo prowadzi dwójka policjantów: Duńczyk Martin Rohde i Szwedka Saga Noren. O ile Martin jest otwarty, sympatyczny i prosty, o tyle Saga jest po prostu inna. Co w miarę poznawania się Martin dostrzega. Saga kompletnie nie przejmuje się opinią innych, nie zawraca sobie głowy uczuciami otaczających ją ludzi, wali prawdę w oczy, zupełnie nie umie kłamać i  do tego nie wstydzi się niczego. Współpraca z Martinem jest dla niej niezłą lekcją życia, ale również dla Rohdego to wyzwanie, bo w pracy Saga jest bezkonkurencyjna: bystra, szybka, pracowita, piekielnie skuteczna. I nie rozprasza się, kojarzy, dedukuje i wyciąga wnioski. Sprawa, którą prowadzą w pierwszym sezonie, rozrasta się, ofiar mordercy przybywa, bo ten wszystko drobiazgowo zaplanował wiele lat wcześniej. A potem intryga kieruje widza w niespodziewane rejony, a śledczy dowiadują się o sobie niespodziewanych rzeczy. Świetny, klimatyczny serial. Znakomicie filmowany, z fantastycznymi zdjęciami obu miast i samego mostu nad cieśniną Sund oraz bardzo dobrą muzyką. Do tej pory powstały trzy sezony po dziesięć godzinnych odcinków, w 2018 roku ma pojawić się ostatnia, kończąca seria. Już nie mogę się doczekać. 

15:25, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 sierpnia 2017

 

 

Korzystając z wakacji udałam się w krótką nietypową podróż do Stambułu. Spędziłam tam tylko 80 minut, za to w doborowym, cudownie puchatym towarzystwie. Ceyda Torun, twórczyni filmu, o którym dziś piszę, swoje wczesne dziecięce lata spędziła z kotami żyjącymi na ulicach stolicy Turcji. I właśnie o nich opowiada ten film, nakręcony w 2016 roku. Oglądamy Stambuł z wysokości krawężnika, chyba, że właśnie obserwowany kot wskakuje na dach lub poluje. Koty żyją na ulicach, ale nie są bezpańskie, zaniedbane, nieszczęśliwe. Mają opiekunów, którzy o nie dbają. Rozmowy z nimi na temat obserwowanych zwierzaków to uzupełnienie obrazu i historii kotów. Obserwujemy osiedlowego "zakapiora", kota, który walczy z wszystkimi o wszystko. Widzimy ufną kotkę, pozwalającą obejrzeć jej ledwo urodzone małe. Zauważamy kota, który przyszedł na posiłek do knajpki i domaga się go drapiąc szybę. Zawsze tak robi, więc właściciel jest przygotowany i podaje mu porcję. Ludzie są pełni dobrych uczuć dla tych kolorowych, pięknych zwierzaków. Koty i ludzie żyją razem. Pewien Turek od czasu załamania, które przeżył, ma swój szlak, na którym codziennie karmi koty. Albo pani, która codziennie gotuje 10 kg kurczaka i roznosi tę karmę po okolicy. A koty odwzajemniają się albo czułością albo po prostu porządkowaniem okolicy portowej ze szczurów, które w takich miejscach zawsze się pojawiają. Muszę przyznać, że zwiedzanie miasta, choć nawet nie zbliżyliśmy się do głównych atrakcji, może być satysfakcjonujące i niezapomniane. A na pewno w pamięci zostaną twarze i mordki. Te drugie zresztą bardziej.                                                  .

12:58, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 lipca 2017

 

 

Nie na darmo serial zatytułowany jest "Korona", a nie np. "Elżbieta II". Bo mimo, że oparty jest na historii panowania obecnej królowej Anglii, to tak naprawdę opowiada o "firmie", jak nazywa się w UK wszystko co dotyczy rodziny królewskiej. I o zarządzaniu tym, jedynym takim na całym świecie, przedsiębiorstwem. Mechanizmami, zatrudnianiem, zwalnianiem. Osią opowieści jest rzeczywiście Elżbieta, ale spojrzenie twórców skupia się na wszystkim tym, co dotyczy "królowania": tradycji, zwyczajach, wymaganiach, kulturze, ceremoniale, wreszcie związkach rodzinnych i wspólnych relacjach. Historia, którą opowiadają twórcy zaczyna się od ślubu Elżbiety Windsor, przyszłej królowej, z Filipem Mountbattenem. Zakochana i szczęśliwa jeszcze nie wie, że już wkrótce skończy się sielanka życia we dwoje i zacznie się okres panowania. Pierwszy sezon serialu obejmuje zaledwie kilka lat, ale pokazuje w retrospekcji przygotowywanie Elżbiety do sprawowania urzędu, wymagania jakie stawia przed nią przyszłość. A potem początki pracy. Najpierw śmierć ojca, przygotowania do koronacji, samą ceremonię (świetnie wpleciono zdjęcia dokumentalne z pozorowanymi), współpracę z sekretarzami, narzuconymi przez tradycję i nie tylko. Pracę z jej pierwszym premierem Winstonem Churchilem (genialna rola Johna Lithgowa). Związek z matką, miłość do ojca, relacja z młodszą siostrą Małgorzatą. I w końcu małżeństwo z Filipem. Wszystko to taktownie, zupełnie nie opierając się na pogłoskach czy plotkach, bardzo rzetelnie z wielką dbałością o detal. Każdy funt wydany na tę produkcję jest tego wart, bo i sama opowieść, jak i wykonanie jest mistrzowskie. I role. Wspomniałam już o znanym amerykańskim aktorze w roli Churchila. A rolę królowej powierzono mało znanej Claire Foy, której Elżbieta jest zdystansowana ale jednak przejęta, pełna wyczucia i empatii, starająca się zadowolić wszystkich ale przede wszystkim wypełnić to, co nakłada na nią obowiązek. Widać to szczególnie w scenach, gdy w imieniu kościoła, na którego czele stoi, musi odmówić siostrze pozwolenia na małżeństwo z rozwodnikiem. I jak ciężko przeżywa złamanie obietnicy, którą złożyła Małgorzacie w obecności ojca, wtedy króla. Świetnie też zagrane są sceny, w której Elżbieta zajmuje się końmi, swoja wielką pasją. Do roli Filipa zatrudniono Matta Smitha i to też był dobry wybór, bo książę Edynburga jest taki jak go postrzegamy w rzeczywistości - nieobecny, nieprzenikniony, niedoceniony, znudzony. Zawsze w tle, krok z tyłu. Do tego chwilami łudząco podobny, z tym charakterystycznym pochyleniem głowy. Resztę rodziny - matkę, ojca, babkę, siostrę - zagrali również mniej znani choć nie nowi brytyjscy aktorzy. Przez co serial zyskał bardzo. Z niecierpliwością czekam na następne sezony tego znakomitego i fascynującego serialu. 

14:59, scoutek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 lipca 2017

 

 

To chyba najkrótszy film Christophera Nolana, zaledwie 1h 46 minut, ale jest tak napakowany emocjami, uczuciami, przeżyciami, efektami specjalnymi i muzyką, że chyba najbardziej z wszystkich jego filmów zapada w widza. Podstawą jest słynna ewakuacja żołnierzy francuskich i angielskich znad Morza Północnego w maju/czerwcu 1940 roku. Ciekawa byłam co i jak można pokazać w filmie o ewakuacji, jak zainteresować widza i przytrzymać go na miejscu. A jednak historia opowiedziana przez Nolana wbija w fotel, zachwyca formą, odbiera mowę wzruszeniem i powala muzyką. Nieprawdopodobnie wojenny film bez intrygi, bez jednego wiodącego bohatera, prawie bez dialogów. Pojawiają się elementy opowieści o różnych postaciach, uzupełniają się, przeplatają, tworząc obraz przerażających scen i desperackiej walki o życie. Swoje i innych. Nie widzimy wroga, a niebezpieczeństwo grozi praktycznie zewsząd. W tym tyglu mieszają się sceny z lądu, morza i powietrza, bohaterami są zarówno żołnierze, jak i osoby cywilne.  Czas - tydzień, dzień, godzina - ukazane tak, jakby te trzy przedziały czasowe trwały tyle samo. Montaż niesamowity podkreślony muzyką niezrównanego Hansa Zimmera. Do tego Nolan wykorzystał mało znanych aktorów. Poza czterema. Najbardziej rozpoznawalny jest oczywiście Kenneth Branagh, rzuca się w oczy Mark Rylance, pozostaje w pamięci Cillian Murphy. A Tom Hardy w roli Farriera zupełnie nie jest rozpoznawalny. Świetny zabieg artystyczny, podziwiamy aktorstwo nie skupiając się na znanym nazwisku. Film polecam, to obraz wzruszający, klaustrofobiczny, przerażający, pokazujący samotność w obliczu śmierci, straszny... Ale pozbawiony dydaktyzmu tak często pojawiającego się w filmach amerykańskich.

17:28, scoutek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 lipca 2017

 

 

Ten film z 1998 to najbardziej wojenne dzieło Stevena Spielberga. Rzecz dzieje się w czerwcu 1944 roku na terytorium Francji.  Historia rangersów, którzy po desancie na plażę Omaha zostają wysłani w głąb Francji, by odszukać szeregowca Jamesa F. Ryana. Rozkaz dostali z samej góry, bowiem do naczelnego dowództwa dotarła wiadomość, że trzech z czterech braci Ryan już zginęło w tej wojnie i śmierć na polu walki grozi ostatniemu, najmłodszemu synowi pani Ryan. A to zbyt duże poświęcenie dla jednej amerykańskiej matki. Dlatego też grupa ośmiu rangersów pod dowództwem kapitana Johna Millera przedziera się przez zburzone i zrujnowane miasteczka w poszukiwaniu żołnierza, mając nadzieję, że jeszcze żyje i że uda mu się uratować życie. Nie ma tu wielkich bitew, są małe potyczki. Ale jest i walka, jest bohaterstwo i tchórzostwo, są normalni mężczyzni w ekstremalnych sytuacjach, którzy muszą wykonać rozkaz, choć do końca nie wiedzą czy to ma sens. Czy życie nieznanego im bliżej Ryana warte jest narażania własnego? Świetny scenariusz ze znakomitymi zdjęciami Janusza Kamińskiego z muzyką Johna Williamsa. I rewelacyjna obsada. Przede wszystkim w roli dowódcy nieoceniony Tom Hanks, fantastyczny i bardzo przekonujący. Towarzyszą mu Tom Sizemore, Edward Burns, Barry Pepper, Adam Goldberg, Vin Diesel, Giovanni Ribisi, Jeremy Davies, Matt Damon, Ted Danson, Dennis Farina, Bryan Cranston... Nie pozbawiony tej nutki amerykańskiego dydaktyzmu film jest jednak świetny, wzruszający i bardzo zapadający w pamięć.                                                 .

14:58, scoutek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40