Blog > Komentarze do wpisu

127 godzin

 

 

Gdyby nie świadomość, że to historia prawdziwa a tylko zekranizowana przez znakomitego reżysera oscarowego "Slumdoga. Milionera z ulicy", to chyba wyłączyłabym po paru minutach. Wiedziałam o czym jest zrobiony przez Danny'ego Boyle'a w 2010 roku film oparty na książce znanego alpinisty Arona Rolstona, niezbyt ciągnęło mnie do oglądania koszmaru jaki przeżył w kanionie Blue John w górach Utah. Nudzą mnie takie kameralne historie o przetrwaniu, tu jednak najpierw zatrzymały mnie efektowne zdjęcia natury, potem cudowna wspinaczka, fantastyczny nastrój i niesamowity James Franco w głównej roli. A potem już zostałam, mimo, że znałam koniec historii. Aron, nie mówiąc nikomu gdzie jedzie się wspinać, najpierw odbywa szaloną przejażdżkę rowerem w parku narodowym, potem jest przez kilka godzin przewodnikiem dwóch przypadkowo spotkanych dziewczyn. Po rozstaniu z dziewczętami i przy wspinaczce wpada w szczelinę, a spadający głaz blokuje mu prawą dłoń. Zaczyna się walka o przetrwanie, która trwa dokładnie 127 tytułowych godzin, do czasu aż Ralston uwalnia się z pułapki. Przejmująca historia, świetnie zrealizowana, trzymająca w napięciu widza, nawet tego, który dokładnie wie co i jak. Znakomita gra aktorska i naprawdę fantastyczne zdjęcia. Polecam.                                             .

czwartek, 08 czerwca 2017, scoutek

Polecane wpisy

  • Twój Vincent

    W dzieciństwie strasznie chciałam nauczyć się rysować, niestety udało mi się wyłącznie stworzyć rysunki techniczne (za to za całą klasę), kaligrafować i wiele t

  • Motyl still Alice

    Widziałam już wiele filmów o takiej tematyce, jeden z Joanne Woodward szczególnie utkwił mi w pamięci. Ten włączyłam ze względu na odtwórczynię roli głównej, kt

  • Nasze noce

    Razem zaczynali, mam nadzieję, że nie kończą jeszcze. Od wspólnego początku w dwóch filmach (" Obława " i " Boso w parku ", potem był jeszcze " Elektryczny jezd