Blog > Komentarze do wpisu

Jane Eyre



Uwielbiam stare powieści dla panienek z dobrych domów, a wiktoriańskie historie opowiedziane przez siostry Bronte znam prawie na pamięć. Dlatego też jak tylko trafiła się okazja zobaczyć najnowszą ekranizację najsłynniejszej powieści jednej z sióstr Bronte, Charlotty, to z niej natychmiast skorzystałam. I nie żałuję, bo to film, który świetnie ogląda się przy tak mroźnej zimie, jaką mamy za oknem. „Jane Eyre” znakomicie zrealizował w zeszłym roku młody Cary Fukunaga, klimat powieści oddał w każdej minucie filmu. Bardzo wierna adaptacja, choć przewrotnie prowadzona nie chronologicznie. Pięknie filmowana nieco ponura historia samotnej guwernantki, która przeżywa miłość swego życia. Jane zagrana przez Australijkę o polskich korzeniach Mię Wasikowską, jest delikatna, milcząca ale mądra i bardzo rozsądna. Pan Rochester w wydaniu Michaela Fassbendera jest niezbyt piękny, ale tajemniczy i bardzo pociągający. A Judi Dench w roli gospodyni, pani Fairfax, jest tak cudowna i tak stuprocentowo angielska, że nie wyobrażam sobie żadnej lepszej na jej miejscu. Całość wciąga, wzbudza współczucie i wzrusza...
środa, 08 lutego 2012, scoutek
Tagi: Jane Eyre

Polecane wpisy

  • czas na zmiany.....

    Przez ostatnie 8 lat… Właśnie. Prawie tyle lat spędziłam z moim blogiem na gościnnych stronach Gazety Wyborczej. Prawie, bo moją opowieść o filmach zaczę

  • Gdyby ulica Beale umiała mówić

    Bardzo interesujący film z 2018 roku, ale z góry ostrzegam, bardzo wolno się toczy. Poszłam ze względu na Oscara dla drugoplanowej roli żeńskiej dla Reginy King

  • Kahaani

    Rzutem na taśmę, w ostatnim dniu obecności filmu na platformie, udało mi się zobaczyć ten nieprawdopodobnie wciągający film. Sujoy Gosh, indyjski reżyser, scena

  • Edward Rochester był ogrem

    Autorka niniejszego bloga jest wyznawczynią tezy, iż życiem rządzą przypadki. Poniższy wpis zaś jest efektem pewnego szeregu dość przypadkowych zdarzeń. Na pocz

Komentarze
2012/02/10 19:25:29
Nie znam książkowego oryginału i nie oglądałem żadnej poprzedniej wersji "Jane Eyre". Film Fukunagi obejrzałem jakiś czas temu, kiedy była "moda" na filmy z Fassbenderem. I chociaż cenię tego aktora, bo ma charyzmę i potrafi zagrać bardzo przekonująco, to jednak dwie jego role mi się nie podobały. Jedną z nich jest rola Carla Junga, drugą - Rochestera. Odniosłem wrażenie, że nie pokazał tu talentu, który bez wątpienia posiada. Ale to może tylko moje subiektywne odczucie. Sam film również mnie nie zachwycił, jak również pozostała część obsady.